grazynamackowiak tak obszernie opisała Energetyka w Inowrocławiu, i sam Inowrocław, że ja dodam tylko parę informacji na temat sanatorium "Przy Tężni". W Inowrocławiu byłam pierwszy raz. Nie znam innych sanatoriów inowrocławskich. Już taksówkarz poinformował mnie, że wiezie mnie do najlepszego sanatorium w Inowrocławiu. Przyjęta zostałam i zakwaterowana sprawnie i szybko. Otrzymałam wskazówki, jak poruszać się po tym dużym i rozczłonkowanym (A,B,C,D,E,F) obiekcie. Samo sanatorium zrobiło na mnie duże wrażenie. Obiekt bardzo zadbany i pięknie prezentujący się na zewnątrz. Kaskady kwiatów na każdym balkonie i w każdym oknie. Wokół budynków pięknie ukształtowana (i opisana) ciekawa roślinność. Kaskady wody, szemrzące strumyki, fontanny, stylizowane drewniane figury, kapliczka, młyn wodny, miejsca do odpoczynku i opalania. Na dachu taras widokowy, można na nim posiedzieć, poopalać się i spojrzeć z góry na okolicę. Poza parkiem i tężniami okolica średnia w pobliżu tory kolejowe i pociągi słyszalne, szczególnie głośno w niektórych częściach obiektu. Zabiegi, bez szału, maksymalnie 54 zabiegi. Wrażenie robi basen i mała tężnia solankowa w budynku, dostępna dla wszystkich kuracjuszy.Z groty solankowej nie korzystałam. Posiłki monotonne, w sezonie pomidorowym zaledwie po dwa cienkie plasterki i nie zawsze. Znane mi z pobytów w innych sanatoriach ciepłe kolacje, tu nieobecne. Żadnych choćby okruchów

ciasta, i choćby w niedzielę. Nic takiego. Mięso, przeważnie w sosie i malutko...Ale trzeba przyznać, że tym, co serwowali można było się najeść. Bardzo często, po kolacji występy - różne ( o gustach nie dyskutuję) i przeważnie bezpłatne. Wycieczki dla chętnych (Licheń, Toruń, Gniezno). Tężnie i park - cudowne. Miasto smutne ale bardzo zielone, do centrum daleko. Jeden przystanek autobusowy blisko, którym można dojechać do dworca kolejowego. Ogólnie jestem zadowolona i zaskoczona pozytywnie. Jeszcze chętnie tam pojadę ale tylko w okresie wiosna - wczesna jesień, tylko wtedy jest pięknie, kolorowo i można spacerować godzinami.
