Byłem ostatnio w sanatorium Argentyt w Dąbkach nad morzem. Miejsce ciekawe. Warunki mieszkaniowe, wyżywienie, zabiegi można śmiało dać co najmniej ocenę dobrą. Mankament to otoczenie. Pamięta głębokie czasy komuny. ławki. chodniki, ogrodzenie, lampy, trawniki totalnie zniszczone. Pobiera się za to od każdego samochodu 168 zł za trudno to nazwać parking. Raczej za trzymanie samochodu na terenie ośrodka. Morskie ptaki i warunki atmosferyczne robią z samochodów malarskie dzieła. Opłaty za telewizor i za parking to całkiem niezły dodatkowy dochód dla ośrodka. Czy nie można by było chociaż cześć z przychodu przeznaczyć na poprawę wyglądu otoczenia. Inny mankament ośrodka to kawiarnia. Duża, duża dwója. Osoby, które ją prowadzą nie mają chyba pomysłu na jej wykorzystanie. Tracą na tym kuracjusze i najemcy. A może by tak wziąć przykład z innych, nawet z tych miejscowych. To przecież nie takie trudne. Mógłbym na temat tego ośrodka napisać bardzo dużo. Każdy kto tam pojedzie wyrobi sobie jednak własne zdanie. Ogólnie nie jest tragicznie. Jednak wiele należy zmienić. Nie należy żyć przeszłością lecz iść do przodu. Życzę tego szczególnie osobom zarządzającym, bo personel obsługujący kuracjuszy jest ok. Pozdrawiam.
