Obok staw i dwa łabędzie.
Maj, cudowny park i tężnie
Jestem ciekaw jak tu będzie
Idę śmiało, tuż recepcja
Zapisują w wielkiej księdze.
Dają kluczyk i po schodach
Już na pierwsze piętro pędzę.
Zaraz proszą do lekarza
Na badania, daję słowo.
Na drugi dzień, tak się zdarza
Dadzą kartę zabiegową.
Jutro zacznie się kuracja
Prądy, kąpiel, wiele ruchu.
Potem obiad i kolacja
To podniesie mnie na duchu.
Gimnastyką dzień zaczynam
Ćwicząc pilnie z miłą grupą.
Pompki, skłony, tors wyginam
Aż coś trzeszczy w kręgosłupie.
Kiedy Kasia w "borowinie"
Czułą ręką kładzie fango.
Ból kolana zaraz minie
Zdrowy pójdę tańczyć tango.
Po kolacji Ją spotkałem
W korytarzu smutna stała.
Zagubiona, lęk na twarzy
A na imię Zosia miała.
By ośmielić Panią Zosię
Umówię się z nią na kawę.
A wieczorem znów zaproszę
Do kawiarni na zabawę.
Gra orkiestra, milkną gwary
Panią mą do tańca proszę.
Za mną suną inne pary
Już w ramionach trzymam Zosię.
Bojaźliwie tulę Zosię
Pełen obaw, zwijam żagle.
Co ja zrobię myślę szczerze
Gdy się zechce kochać nagle.
Czas jak rumak galopuje
Tu zabawa, tam kąpiele.
Coraz lepiej już się czuję
I na duchu i na ciele.
Choć nie wszystko jest jak trzeba
Choć nie zawsze ktoś ma rację.
Chętnie wrócę pod to niebo
Pod tężniami na kurację.
- kuracjusz z sanatorium "Pod tężniami" w Inowrocławiu

