Arka Mega Kolobrzeg
: 20 lis 2013 11:27
Właśnie wróciłam z Arki i niniejszym dzielę się wrażeniami. Olbrzymi obiekt na prawie tysiąc osób. Metal .szkło i obrazy z afrykańskimi motywami /kwestia gustu, mnie zęby bolały od tego/. Bary,kawiarnia/ obrotowa na 11 piętrze/,restauracja,sklepy /z przewagą jubilerskich,na wypadek jakby się ktoś chciał od razu zaręczyć/,kino,kort tenisowy i sala do ping-ponga,grota solna,baseny.........czułam się jak w galerii handlowej. Popołudniowe koncerty w lobby barze miłe ale obok schodów ruchomych.
Inne koncerty i występy na marnym poziomie,schlebiające tanim gustom. Za to Ci co lubią potańczyć mieli karaoke i dancingi na miejscu.
Stołówka ogromna,wielkie,dziesięcioosobowe /weselne/ stoły. Jedzenie marne /a obok przepych kulinarny dla komercyjnych/. Ja miałam to niby dietetyczne a rozwaliłam sobie żołądek .W niczym to diety nie przypominało.
Dobre strony: świetne warunki mieszkaniowe.W pokoju telewizor,lodówka, w łazience suszarka do włosów,komplet ręczników/2 duże i jeden mały/ zmieniane co tydzień, pościel zmieniana raz w turnusie.
Choć na parterze ,pod basenem pokoje trzyosobowe z widokiem na kubły do śmieci i zapachem chloru.Ja szczęśliwie miałam na 5 pietrze i było super a to ważne przy długich wieczorach.No i bardzo sympatyczne towarzystwo w przestronnym studio /dwie dwójki ,duży przedpokój i łazienka/
Cudowne kamienne ,podgrzewane leżanki do relaksu między zabiegami. Bardzo punktualne zabiegi /ale bez możliwości zamiany godziny czy tzw odrobienia/. Rehabilitanci totalnie zapracowani,jak te mrówki uwijają się między kabinami , nie mający czasu na uśmiech czy słówko z pacjentem.
Zadbane otoczenie obiektu,blisko morza.
Zdecydowanym plusem jest fakt,ze wszystko ma się pod jednym dachem.
Nie narzekam ale zdecydowanie wolę bardziej kameralne ośrodki gdzie nie jest się bezosobowym numerem.To jest przereklamowany moloch, ale niektórzy takie lubią.
Inne koncerty i występy na marnym poziomie,schlebiające tanim gustom. Za to Ci co lubią potańczyć mieli karaoke i dancingi na miejscu.
Stołówka ogromna,wielkie,dziesięcioosobowe /weselne/ stoły. Jedzenie marne /a obok przepych kulinarny dla komercyjnych/. Ja miałam to niby dietetyczne a rozwaliłam sobie żołądek .W niczym to diety nie przypominało.
Dobre strony: świetne warunki mieszkaniowe.W pokoju telewizor,lodówka, w łazience suszarka do włosów,komplet ręczników/2 duże i jeden mały/ zmieniane co tydzień, pościel zmieniana raz w turnusie.
Choć na parterze ,pod basenem pokoje trzyosobowe z widokiem na kubły do śmieci i zapachem chloru.Ja szczęśliwie miałam na 5 pietrze i było super a to ważne przy długich wieczorach.No i bardzo sympatyczne towarzystwo w przestronnym studio /dwie dwójki ,duży przedpokój i łazienka/
Cudowne kamienne ,podgrzewane leżanki do relaksu między zabiegami. Bardzo punktualne zabiegi /ale bez możliwości zamiany godziny czy tzw odrobienia/. Rehabilitanci totalnie zapracowani,jak te mrówki uwijają się między kabinami , nie mający czasu na uśmiech czy słówko z pacjentem.
Zadbane otoczenie obiektu,blisko morza.
Zdecydowanym plusem jest fakt,ze wszystko ma się pod jednym dachem.
Nie narzekam ale zdecydowanie wolę bardziej kameralne ośrodki gdzie nie jest się bezosobowym numerem.To jest przereklamowany moloch, ale niektórzy takie lubią.