Mmaria

gdy jechałam do Iwonicza pierwszy raz do sanatorium, właśnie tu na forum dowiedziałam się , ze Biały Orzeł jest do niczego, że są złe warunki w pokojach. Mówiono, ze można umrzeć z głodu...dosłownie

, że kuracjusze dożywiają się poza obiektem bo mało i niedobre.....No w ogóle Biały Orzeł był opisany w czarnych kolorach. Gdy przyjechałam i zobaczyłam budynek stwierdziłam, że jest to piękny, stary obiekt i na dodatek zabytkowy. Wiesz nie wszyscy lubią "starocie"....wielkie, wysokie pokoje; stara, drewniana i trzeszcząca podłoga, piękne wielkie i okna i balkony prawie zwisające z budynku...Ja byłam zachwycona. Dostałam pokój dwuosobowy na poddaszu i wspaniałą dziewczynę, z którą utrzymuję kontakt do dziś. Łazienka nieduża, kabina prysznicowa z zawieszoną kolorową ceratą, umywalka i sedes. Czyściutko było wszędzie

. Miałam wygodne łózko , wspaniałą koleżankę i piękne widoki z okna. A ptaki wtedy tak pięknie śpiewały...a pogoda była tak pozytywnie nastrajająca do życia

....czego było więcej potrzeba mi do życia?????? No tak kawy....Oczywiście nie ma nigdzie czajnika. Okazało się , ze czajnik znajduje się na każdym pietrze na korytarzu, z przykręconą podstawą do stolika. Czyli trzeba było zagotować wodę i biegusiem przez caaaaały długi korytarz do pokoju aby zalać kawę, póki woda nie wystygnie

A musisz wiedzieć, ze pokój miałyśmy z drugiej strony korytarza wiec trzeba było przejść.... ho ho ho ...paręnaście pokoi aby do czajnika dojść

. Na jedzonko schodziliśmy na sam dół, lub jeździliśmy winda do samej stołówki. Jedzenie dla mnie było wystarczające...jak dla kobiety, która je normalnie. Nie miałam żadnej diety, nie powiem bo nieraz zjadałam dokładkę zupy. Jedzenie było ....takie normalne. Panowie byli dokarmiani przez panie

i dla panów niestety ale jedzenia było mało

Mmaria

nie zdarzyło mi się abym narzekała. Poważnie. Ale to tez chyba zależy od człowieka. Nie jestem jakaś wybredna, potrafię wszystko zaakceptować i "wkleić" się w społeczność .Obsługa Białego Orła ...SUPER, pielęgniarki, recepcjonistki przemiłe, przesympatyczne. A taka pani doktor jaką mieliśmy to chyba zdarza się raz na 100 lat.... Mądra, wyrozumiała, można było przyjść do niej w każdej chwili. Zabiegi przepisywała ssma ale tez i pytała sie czy czasem nie chcemy czegoś innego. Kochana i ładna kobietka

. Na zabiegi chodziliśmy opodal do Uzdrowiskowego Zakładu Przyrodoleczniczego. W Białym Orle mieliśmy tylko masaże. Masażysta był świetny, prawdopodobnie najlepszy w Iwoniczu. Mmaria

towarzystwo było fajne, wszyscy byli zżyci ze sobą. A od Białego Orła do Krakowiaka jest odległość niecałej minuty, blisko Klimat i Zdrojowa. Niedaleko równiez jest kosciół. Miejsce usytuowane jest w dobrym punkcie. I tak jak ci powiedziałam....zależy co ktoś oczekuje od danego obiektu, człowieka, miejsca. Ja byłam zadowolona, spędziłam miło pobyt w Iwoniczu i myślę, ze gdyby mi zaproponowali Białego Orła po raz drugi to bym od razu się na niego zdecydowała. Pozdrawiam

i gdybyś coś jeszcze chciała to pytaj.