Marzenko, dziękuję za kawę, ale ranną w pracy i w miłym Towarzystwie wyżłopałem, a druga to dopiero po obiedzie mi przysługuje
Dani wolałbym takich wyroków nie otrzymywać, już kiedyś mój sąsiad otrzymał taki wyrok zdrowotny, ostatecznie sprawą zajął się sąd i wydał rozstrzygnięcie, co prawda po dwóch latach. I okazało się, że udało się sąsiada uratować przed bezdusznością tej instytucji i sprawę wygrał, ale po co to wszystko, nerwy i dodatkowo stres dla schorowanych i spracowanych ludzi
Dbajmy o siebie i o najbliższych i oby udało nam się nie korzystać z dobroczynności pewnych urzędów.
Miłego dnia życzę i zdrowia dużo




