Otóż to, Abstynent666 już wyjaśnił, że wszyscy odnosiliśmy się do zachowania jednego pana, a że użył przy tym przykładu z własnego doświadczenia, to mnie już nic do tego. Nie byłam, nie widziałam, więc nie komentuję tego, ale też nie podważam zdania Abstynenta, to jego odczucia.
Kazimierzu, ja toleruję wiele. Nie istotne jest dla mnie kim jest człowiek, jakie ma wykształcenie, pochodzenie, kolor skóry, orientację itd. itp. Nie ważne czy jest wesołkiem czy smutasem, staram się akceptować i szanować jak każdego człowieka, ale wymagam tego samego od drugiej strony. Sopranowski miał rację co do tego, że zaśmiecamy temat, ale to w jaki sposób zwraca się do Forumowiczów ( nie pierwszy zresztą raz) jest dla mnie nie do przyjęcia. Jeśli ktoś mnie kulturalnie o coś poprosi, jestem gotowa spełnić prośbę, nawet jeśli mi do końca coś nie leży. Jeśli jednak ktoś mi coś każe, wymaga, bo on tak chce i robi to w sposób nie miły, włącza się u mnie tryb buntownik i nie ma zmiłuj. I tak się powściągam w komentarzach, przeważnie ironizuję, stąd niestety czasem wynikają nieporozumienia, bo ironię można różnie odczytać.
Zawsze jednak warto dyskutować, co oczywiście czynię z ochotą.
