A to taki przypadek.

W takiej sytuacji czy chcesz czy nie chcesz płacisz za wiedzę, czyli albo bierzesz fachowca, który ma doświadczenie w tej materii i z tego żyje, albo robisz sam metodą prób i błędów, ucząc się głównie na błędach, za które płacisz, mamoną lub czasem, zyskując wiedzę.

Wniosek jest jeden: wiedza kosztuje, darmo nic nie ma.
Roboty porządkowe zakończone. Wcześniej konieczna była jednak gimnastyka, bo mocny sen ma swoje plusy i minusy w moim przypadku. Daje porządnie wypocząć, ale powoduje, że przez całą noc w ogóle się nie ruszam.

Stąd się chyba wzięło określenie "spać kamiennym snem ".

Brak ruchu powoduje u mnie stan swego rodzaju zastania, który przy próbie rozruchu sprawia ból.

Oczywiście można by tego uniknąć, gdybym codziennie wykonywała zalecone ćwiczenia, ale wiadomo jak jest.

Biorę się za to jak już boli i nie chcę łykać jakiejś trutki. Ale za to wypróbowałam kolejne polecone ćwiczenie, które w tej sytuacji przynosi wręcz natychmiastową ulgę.

Robiłam już wcześniej podobne, ale jednak mały szczegół z ułożeniem rąk i nóg, zrobił dużą różnicę.
Teraz spacerek, łykanie promieni, a potem dopiero papu.
