Wkradł się lapsus do Twojej wypowiedzi.

Chyba nie produkcji ekologicznej, a masowej?
Do przerażających warunków jakie panują w tych hodowlach dochodzi jeszcze transport żywych zwierząt. To kolejny koszmar. O uboju nie wspomnę.

Dlatego m.in rezygnuję ze spożywania mięsa. Dla mnie świnia, krowa, kurczak nie różni się niczym od kota czy psa (oczywiście chodzi mi odczuwanie cierpienia) i ludzie, którzy rozczulają się nad losem pupili, a ignorując los zjadanych, są przykładem hipokryzji.
Natomiast jeśli chodzi o rośliny, to z tego względu m.in. wyprowadziłam się na wieś, inwestując w ten projekt wszystkie oszczędności, rezygnując z wygodnego życia i pasji do podróżowania, tylko po to, by móc uprawiać własne warzywa. Oczywiście nie wiele jeszcze mam, bo to długotrwały projekt, dlatego jeśli mam wybór, jest taka możliwość, kupuję produkty ekologiczne.
Słyszałeś powiedzenie: pacjent wyleczony, klient stracony.
