Spotkałem się z tematycznymi stronami "Najlepsze Sanatorium" i tu opisywane są zalety w stylu:
-jakość zabiegów
- zakwaterowanie
- wyżywienie
itp.
Tak, te aspekty życia sanatoryjnego są istotne, w sumie po to się jedzie na kurację......
Ale mi najwięcej endorfin szczęścia dostarczają ludzie, to oni dla mnie tworzą najlepsze sanatorium po którym pozostają cudowne wspomnienia do których chce się wracać
Jakie to wspomnienia wywołujące endorfiny szczęścia?
- idealna blondynka w której byłem zauroczony
- dopasowani koledzy z którymi zamawiałem stoliki na pierwsze tańce
- drinki z wódki ziemiaczanej dla kurażu przed tańcami
- tworzenie się cudownej grupy ludzi na pierwszych wycieczkach
- cicha impreza w pokoju sanatoryjnym
W sumie to Wy Panie jesteście dla nas tymi endorfinami szczęścia, wspomnieniami po każdym sanatorium i to prawie pod każdą postacią. Mała kawa w parku przy słodyczy Dakłasa, niewinny spacer w miłym towarzystwie, wspólne "szczytowanie" na śnieżnych Kotłach i taniec tworzący niewidzialną relację między kobietą a mężczyzną.
To moje spojrzenie, człowieka lubiącego bliskość ludzi, zapewne inne może być spojrzenie ludzi najlepiej czujących się sami ze sobą.
Jeżeli ktoś daje mi sygnały , że jest introwertykiem to staram się to uszanować w/g intuicyjnego miernika towarzyskiego Savoir Vivre.
Bywa, że prosty ekstrawertyk może poturbować w sanatorium nachalnością introwertyka, ale tu trzeba być asertywnym i stawiać granice własnego komfortu.