Budowę to ja mam na miejscu i dobrze wiem, że niektórym budowlańcom nie potrzeba okazji, by skorzystać z "dobrodziejstw" flaszki.

A z jednego kielonka to się pije po żeglarsku i dobrze wiem z doświadczenia, jakie to niebezpieczne.

Była też okazja pić po studencku, gdzie kieliszek jest zbędny i mam na myśli picie nie tylko z centrali, ale także bardziej ekstremalne doświadczenie.

W sumie to się cieszę, że te doświadczenia już za mną. Było minęło, po co do tego wracać.
Wcale nie trzeba się nachodzić, jak się zaaranżowało własną przestrzeń tak, że z kuchni do jadalni są dwa kroki i nie te przysłowiowe, a rzeczywiste.
Widzisz, miejskie realia nijak się mają do bezdroży, na których z wiatrem hulam i błonia mi nie straszne.
