O zagrożeniach warto jeszcze pisać bo to temat zawsze przydatny.
Zacytuję cytat z kilku postów wstecz "Co w alkowie NIECH ZOSTANIE W ALKOWIE" lub przekładając na sanatoryjne "Co było w Ciechocinku niech zostanie w Ciechocinku"
Jednak tajemnice alkowy to często opisywany temat przez osoby zafascynowane magią i finezją alkowy, temat intrygujący jednak są czasami marginalne elementy.
Dlatego warto prawiczka sanatoryjnego przeprowadzić przez zagajnik alkowy aby czasami zdejmował różowe okulary

i zauważał surową rzeczywistość.
Podczas pobytów w sanatoriach zauważyłem naturalne nawiązywanie relacji którae najczęściej idą swoim cudownym torem w kierunku zauroczenia, zaczynamy od sanatoryjnych konwersacji, spacerów, kawy w cukierni, tańców... I tu jest wszystko cudowne
Marginalne zachowania się zaczynają (Mówię to z własnej autopsji) gdy to nie ja zapraszam pani, tylko ona mnie ciągnie i napiera na wyjście do najdroższej restauracji, potem proponuje wejście do sklepu z biżuterią itp. Tu zaczyna się naciąganie i osoby honorowe łapią się na hojność, by finalnie zostać bez grosza w połowie turnusu.
W małych sanatoriach gdzieś w Wapiennej można być hojnym w sklepie spożywczym lub karczmie, ale np. w Kołobrzegu można polec przy takiej pani po tygodniu.
Osobiście lubię zapraszać wybraną panią do restauracji, na wycieczki, płacić rachunki w cukierni ale wtedy gdy nie czuję tego naciągania, to ja chcę się cieszyć tym towarzystwem i jestem w stanie na więcej
A gdy tylko czuję naciąganie żegnam się i następnego spotkania już nie ma
Kilka razy słyszałem o górnikach

którzy swoje odprawy emerytalne tak pozostawili w kurorcie będąc pod wpływem płci pięknej.
Jestem ciekaw jak to wygląda z Waszego punktu widzenia obu płci?