Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Sztani , tu pozwolisz się z Tobą nie zgodzę. Sanatorium nie jest uzależnione od tego czy jesteś na zasiłku rehabilitacyjnym. Często zdarza się że ZUS wysyła ludzi normalnie pracujących , którzy złożyli wniosek gdy ich choroba się do tego kwalifikuje. To jest sanatorium z prewencji rentowej i ZUSowi zwyczajnie lepiej się opłaci wysłać nas na wyjazd niż płacić rentę czy zwolnienie. Nie wiem ile ZUS płaci za wyjazd, pewnie więcej niż NFZ bo więcej zabiegów. Za mój pobyt NFZ zapłacił ok 1700 zł nawet jeśli doliczymy dodatkowe zabiegi i dni to i tak taniej będzie niż płacić za pół roku zwolnienia , roku zasiłku rehabilitacyjnego, renty.
chodzi mi o stronę formalną czemu takiego wniosku nie zlożono wczesniej ,lekarz orzecznik mógł sam dac a nie dał. .jezeli koniec zwolnienia to ta osoba na czym pojedzie chyba na urlopie a czytam ,ze moze byc zwolniona więc jak to jest. Mysle ,ze moj tok jest poprawny. Nie ma zwolnienia jestes zdrowy . kropka .niech zrobi tak jak ja myslę .Zus tez nie rozdaje na lewo i prawo sanatorium
W tamtym roku byłam na zwolnieniu leakrskim.W 150 dniu zwolnienia poprosiłam lekarza o skierowanie do sanatorium.Lekarz nie przewidywał dalszych swiadczeń i nie dostałam skierowania ponieważ komisja stwierdziła ze powinnam sie ubiegać o sanatorium dużo wczesniej.
Niestety rzadko się zdarza żeby lekarz sam zaproponował sanatorium , trzeba o to samemu poprosić . Ja tego wcześniej nie zrobiłam i doprowadziłam się do stanu kiedy operacja była nieunikniona. Dopiero wtedy otrzymałam zarówno poszpitalne jak i z ZUS. Teraz uświadamiam swoich znajomych że mają prawo do sanatorium z ZUS. Długo się o tym nie mówiło głośno, zupełnie nie wiem dlaczego. Najlepiej wychodzić z założenia że sami dbamy o swoje sprawy i sami za nimi biegamy. Oczywiście słyszałam też o takich sytuacjach że sanatorium nie zostało przyznane. Jednak zawsze warto próbować. A to że ZUS nie rozdaje wyjazdów tak na lewo i prawo to się zgadzam . Pozdrawiam życząc pomyślnego załatwienia sprawy
A ja myślę, że nikt niczego nie "przespał". Wniosek składamy my sami i nikt tego za nas nie zrobi. Nie łudźmy się, że ZUS nas ot tak sam z siebie do sanatorium skieruje podczas dłuższego L4. Także lekarz, który nam wystawia L4 przez około pół roku także czasem może przeoczyć, zresztą gdy my sami się nie upominamy to znaczy, że albo symulujemy chorobę i potrzebujemy dłuższej przerwy w pracy albo też jesteśmy już w dobrej formie. Tymczasem gdy sami o takie sanatorium się upomnimy podczas trwania zwolnienia to w dużym stopniu procentowym ZUS nas na leczenie sanatoryjne wysyła. Miałam taką sytuację jednak lekarz orzecznik słusznie nie przyznał mi sanatorium, ale bardzo mądrze mi to uzasadnił. Otóż powiedział on, iż sanatorium jak najbardziej mi przysługuje jednak poprosił mnie abym dostarczyła jemu wynik histopatologiczny (byłam przed zabiegiem), wynik TSH (guzki tarczycy) oraz echo serca. Wyjaśnił mi, że nie znając wyników badań więcej szkody by mi przyniosły zabiegi niż pożytku. Miał rację. Powiedział też, że jeśli tylko wyniki badań dostarczę i nie będzie w nich zmian nowotworowych to skieruje mnie w tzw. pierwszej kolejności. Także ze zmianami nowotworowymi można wyjechać do sanatorium jednak ostrożnie należy wybierać dla takiej osoby zabiegi.
Inaczej sprawa wygląda, gdy już świadczenie rehabilitacyjne po dłuższym L4 otrzymamy. Jak sama nazwa wskazuje takie świadczenie jest na rehabilitację a więc to iż skierują nas na leczenie sanatoryjne jest raczej sprawą pewną. Jeśli na nasz wniosek otrzymamy już takie świadczenie to jest to najczęściej tylko na 3 miesiące. Aby uniknąć dłuższego świadczenia po to właśnie wysyłają nas do sanatorium. Zwykle po 3 miesiącach nasza kuracja się kończy a ZUS uważa, że zrobił co w jego mocy. Często bywa tak, że to nam nie wystarcza, a raczej nasza choroba (choroby) nie pozwala nam na dalszą pracę dlatego występujemy z wnioskiem o dalsze świadczenie rehabilitacyjne, ale rzadko zostaje ono poparte przez orzeczników ZUS. Wówczas nie pozostaje nam nic innego jak składać wniosek o rentę, ale tu napotykamy na nie lada trudności. W 80-ciu procentach renty nie dostaniemy. Z każdym rokiem jest coraz gorzej i to dotyczy nie tylko utrudnień ze strony ZUS, ale też z naszym zdrowiem. Coraz więcej ludzi choruje na poważne choroby jednak coraz mniej ludzi otrzymuje świadczenia typu renta, a wiek emerytalny jest wydłużony. Nie pozostaje nam nic innego jak mieć nadzieję, że najbliższe wybory coś zmienią, ale jak słusznie kiedyś ktoś zauważył, że "Nadzieja jest matką głupich"
Rahel na jakiej zasadzie ma pojechać jesli nie ma swiadczenia a koniec chorobowego ? i nie sklada o dalsze np. swiadczenie .Można wszystko prosić tylko czy dadzą
Juz nie chcę ciągnac tematu . na jakim zwolnieniu pojedzie do sanatorim lub świadczeniu jak go nie bedzie miała ? . musi byc jakas kolejność nawet w ZUS
Jeśli nie ma świadczenia, bo w trakcie L4 lub tuż przed osoba taka utraciła je to nie ma szansy na sanatorium. Wówczas nie pozostaje nic innego jak odwołania gdy świadczenia rehabilitacyjnego nie otrzymamy, ale jak wiemy z doświadczeń takie odwołania niczego nowego nie wnoszą. Jak ktoś "z dołu" powiedział "A", to ten "z góry" poprze i też powie "A". Na takiej zasadzie działają ZUS-y. Wszystko aby "udupić" człowieka, jeśli ten się już "kończy". Brutalna ta prawda, ale niestety taka ona jest. Jak młody to niech haruje ale jak coś jemu dolega to niech "spada" bo nikogo to nie obchodzi. Oczywiście gdy kogoś odeślą z kwitkiem gdy domaga się świadczenia to obowiązkowo powinien składać wniosek o rentę. Nie wolno się poddawać. Jak przed nami zamykają drzwi to trzeba oknem albo nawet kominem wchodzić. Gdy po pierwszej próbie "zbycia" nas widzą, że się poddajemy to jesteśmy już przegrani, ale jak widzą, że się nie boimy, że mamy rację, mamy potwierdzenia na nasze dolegliwości i walczmy o swoje, bo nikt tego za nas nie zrobi to czasem nawet ludzkie instynkty w "NICH" się odzywają i rentę można otrzymać.