Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Forum Nasze Sanatorium. Opinie o sanatoriach. Forum o sanatoriach. Forum kuracjuszy.
Forum kuracjuszy, wyraź opinie o sanatoriach, poznaj opinie innych kuracjuszy nawiąż znajomość. Planujesz wyjazd do sanatorium, wysyłasz tam dziecko? Sprawdź informacje na temat swojego uzdrowiska. Porozmawiaj na tematy związane z leczeniem w sanatorium.
Fanklub Lądka-Zdrój dla kuracjuszy (i nie tylko) zainteresowanych i zauroczonych tą okolicą. Lądek i okolice, sanatoria, co warto zobaczyć, ciekawostki.
ewasz pisze:
...szczerze mówiąc to żeby wypocząć po gimnastyce w basenie to trzeba mieć trochę więcej czasu do następnego zabiegu. Miałam tylko pół godziny i to w innych obiekcie.
A jak to wygląda zimową porą ?
Przecież te ciuchy trzeba zdjąć a potem na wilgotne rozgrzane ciało nałożyć i przemieścić się jeszcze do innego obiektu ...
Myślę, że biorą to pod uwagę planując zabiegi
Nawet w czasie remontu "wypoczywalni" Panie z "planowania" bacznie obserwowały moje poczynania...
Doszedłem do konkluzji, że nawet korygowały plan zabiegów wymyślony przez system informatyczny.
Choć pomiędzy poszczególnym zabiegami były przerwy czasowe - właśnie jako to piszesz - na poziomie ca 30 minut - to jednak była to średnia wielkość i czasami ...
No właśnie - przychodząc na jakiś zabieg do Adama otrzymywałem liścik informujący mnie, że na kolejny zabieg mogę przyjść dużo wcześniej - wtedy zyskiwałem trochę czasu na wpadnięcie do Jubilata i wypicie kawki z ślubną...
Ponadto bardzo często nie czekając niepotrzebnej mi ponad godziny "okienka" zjawiałem się wcześniej na kolejnym zabiegu - ryzykowałem niewiele - przeważnie zaliczałem go od ręki i nogi...
Wg moich obserwacji system informatyczny przewiduje spore luki czasowe dla pań zabiegowych na chwilę wypoczynku...
A i panie zabiegowe chętniej obsłużą wcześniej kuracjusza jak tylko jest wolne miejsce...
O systemie planowania można by godzinami - generalnie działa bardzo dobrze a samo życie i przychylność pań zabiegowych pozwala na łagodne poprawki ...
Ponieważ niektóre z pań zabiegowych zachęciłem do lektury mojej relacji - szczególnie te mające dostęp do sieci i swobodnego korzystania z przeglądarki netowej ( widziałem to zza ich pleców ) - więc i ja korzystam z okazji bardzo serdecznie je pozdrawiając ...
to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...
Jeśli jak piszesz mają wgląd tutaj panie rehabilitantki to ja również ze swojej strony bardzo serdecznie wszystkie bez wyjątku pozdrawiam. Obsługa naprawdę bardzo miła i sympatyczna
Basen Adam – jak czytamy na stronie internetowej Uzdrowiska Lądek – teraz zacytuję „służy do grupowej gimnastyki leczniczej wykonywanej pod kierunkiem instruktora.
Ćwiczenia w wodzie, zwiększające zakres ruchu, stosowane są w leczeniu wielu przewlekłych chorób.
Szczególnie wskazane osłabieniu mięśni, niedowładach, stwardnieniu rozsianym, stanach po urazach narządów ruchu, ograniczeniu ruchów i bólach stawowych w chorobach zwyrodnieniowych, po zabiegach ortopedycznych, w chorobach kręgosłupa, dyskopatiach, chorobach naczyń kończyn dolnych, w otyłości.
Czas trwania zabiegu 20 min.”
Stajemy przed drugimi drzwiami i znajdujemy je zamknięte.
Basen nieczynny ?
Nie.
Po prostu pani zabiegowa w trosce o dobra materialne kuracjuszy pozostawione w kabinach ( przebieralniach ) na czas gimnastyki wodnej – zamyka drzwi na klucz od wewnątrz.
Tablica drzwiach potwierdza, że trafiliśmy pod właściwy adres.
Pani zabiegowa wyjdzie po 20 minutach i przywita nas odbierając kartę zabiegową.
Mnie się nieraz loteryjnie trafiało wolne miejsce wcześniej, więc zyskiwałem trochę luźniejszego czasu.
Drugie drzwi od wewnątrz.
I dwa rzędy kabin po dwóch stronach przebieralni.
Bodaj 10 kabin.
Jedni się ubierają i wychodzą, drudzy czekają na zwolnienie się kabin.
Na podłodze stoją miski na wodę z wykręcanych gatek i kostiumów kąpielowych.
Wskakujemy w klapki i ręcznik do garści i hajda na basen.
Jeden raz pani wybaczy zapomnienie czepka kąpielowego.
Nawet kompletnie zagłaskani po glacy panowie nie doczekają się litości – czepek mieć muszą.
Tutaj też ponawiam swoje żartobliwe świata widzenie. Na łbie mam jeszcze kilka włosków obciętych na 3 mm, brodę zaś obfitszą.
Niestety – nie spotkałem nigdzie w sprzedaży czepków na brodę ani też takowych czepków u Adama nikt nie wymagał.
A to już ostatnie trzecie drzwi – osłonięte kurtyną mającą chronić przed przeciągami.
Za nimi już tylko basen.
PS – zdarzyło się naprawdę – bodaj na przedostatniej kąpieli.
Wpadła zadyszana czyli spóźniona kuracjuszka.
Była pierwszy raz na basenie.
I od razu kierowała się do drzwi czwartych.
Myśląc, że my się tutaj za karę męczymy a ona zmierza do basenu o wymiarach pływalni olimpijskiej.
Za owym czwartymi były drzewiej inne zabiegi mokre, teraz „chwilowo” nieczynne.
Owa kuracjuszka była solidnie zdegustowana kameralną ( czytaj – symboliczną ) wielkością basenu Adamowego.
Zauważyłam zmiany.
Pierwsza zmiana to winda. Za mojej bytności trwała budowa i 12 lipca jak wyjeżdżałam to nie była jeszcze uruchomiona.
Druga zmiana to wymienione zasłony w przebieralni.
Miło, że idzie ku lepszemu
nie tylko najstarsi górale ale i najstarsi kuracjusze tudzież obsługa pamiętają, że ów kocurek zadomowił się u Adama wkótce po usamodzielnieniu się od mamci...
...
dzisiaj zmęczonym 12 godzinnym dniem pracy - w tym dojazd i powrót autkiem - w tym odbiór i odwiezienie kolegi z pracy...
po prostu jestem padniętym...
Wkraczamy na teren basenu.
Pośrodku widzimy zwisające dwie linki.
Nie jest to prezent dla wezyra, bynajmniej.
Spełniają co najmniej dwie funkcje.
Primo – osobom niepełnosprawnym a tych widziałem sporo – przychodzących z pomocą „kuli” – dają swobodę i pewność wejścia do basenu. Unikają strachu, że stracą pewność poruszania się w wodzie. Nawet tym mającym lęk przed wodą.
Secundo – w trakcie ćwiczeń – panie zabiegane … eee… panie zabiegowe … - szczerze – nie wiem jaki tytuł stanowiska pracy mają zapisane w angażach pracy – inicjują ćwiczenia wykorzystujące owe linki jako punkty chwytne.
Nie się co bać – ani linek ani pań zabieganych … eee… zabiegowych.
Kotary.
Bynajmniej nie stanowią zasłony przed przedstawieniem teatralnym.
Ale chronią nas przed wzrokiem innych w czasie, gdy jesteśmy zobowiązani do zaliczenia solidnego prysznica.
Wody nie musimy w tym przypadku żałować. Licznik wodny nie tyka jak w przypadku tego zainstalowanego w mieszkaniu przez spółdzielnię * / wspólnotę mieszkaniową* = * oznacza – zbyteczne skreślić.
Na fotce widzimy zawory.
I to jeszcze takie z grubej rury.
To jest nasza radość jak pani zabiegowa dochodzi i otwiera zawór napuszczając do basenu ciepłej wody – tej właśnie wypływającej z źródła Zdzisława. Co to za komfort kąpania się w źródle skąpo serwowanego do picia w pijalni Wojciech a tutaj dolewanego nam do super wielkiej wanny zwanej basenem u Adama.
Woda zaś ocieplająca nasz pobyt w basenie być może z lekka rozcieńczająca pierwiastki radoczynne niewiele osłabia ich siłę działania ale wzmacnia nasze poczucie ciepła.
Oooo – pojawił się już pierwszy kuracjusz.
Pora i nam zanurkować.
Stop – nurkować nie wolno ale …
Jak kończą się zajęcia oficjalne – ostatni zostają pierwszymi z szansą szerszego zamachnięcia się rękami i nogami w wodzie.
Tylko kilka minut szansy.
Bo zaraz pani zabiegowa wpada i nas z wody wygania.
W kolejce stoją kolejni klienci...
to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...