No cóż...jako, że moja dwa pobyty na prewencji rentowej odbyły się w Stróżach to pozwalam sobie zabrać głos w tej arcyciekawej dyskusji

Wygląda na to, że ja jestem mało wymagająca...na pewno duże znaczenie ma fakt, że nie mam porównania z innym ośrodkami sanatoryjnymi.
Pierwszy pobyt był w 2012 i miejsce wybrał Zus, drugi był w 2013 i wybrałam sama choć propozycją był Ustroń i ośrodek bez basenu a że wyjazd zimą więc wybrałam Stróże bo basen na miejscu.
Prawdą jest, że faktycznie nie ma za bardzo tam gdzie spacerować - ile można chodzić czy jeździć do Bartnika, ile razy można spacerować w okolicach rzeki....ale ja miałam pobyty w okresie zimowym więc i tak większość czasu spędzałam w ośrodku.
Zabiegi pewnie dla niektórych skromne bo nie ma żadnych borowin, kąpieli siarczkowych itp...Są tradycyjnie laser, pole, prądy, ćwiczenia, masaże wodne, masaż na łóżku wodnym, masaż na fotelu a czasem można się załapać na masaż ręczny, no i ćwiczenia w basenie.
Pokoje jak dla mnie wystarczające choć niektóre materace na łóżkach powinny być wymienione. Ekipę zawsze miałam super więc i czas wolny zawsze potrafiliśmy sobie zorganizować - czy to tylko pogaduchy przy kawie w pokojach lub na korytarzu na sofach, spacery, gra w bilard lub w ping-ponga oraz kilka wycieczek z osobami, które przyjechały swoim autem i zabierały chętnych do Krynicy, Nowego Sącza, Wysowej itp.. Wyjazd z ośrodka tylko do Krynicy i za pierwszym razem zebrała się odpowiednia ilość chętnych więc pojechałam, za drugim razem wyjazd nie doszedł do skutku bo nie był chętnych no ale zorganizowaliśmy sobie sami wycieczkę dwoma autami.
Na początek pobytu i na koniec organizowaliśmy imprezkę poza ośrodkiem bo w ośrodku nie ma na to miejsca. Podczas pierwszego pobytu ordynator przedłużył nam czas na powrót do ośrodka - wszyscy byli zorganizowani i niczym nie podpadli więc i on był wobec nas ok. Podczas drugiego pobytu kilka osób wyleciało za alkohol ale były omawiane warunki więc każdy wiedział jaki obowiązuje regulamin, te osoby dostały ostrzeżenie ale nadal musiały szaleć z alkoholem więc w końcu ich pobyt się zakończył.
Co do wieku do był rozrzut od 20 do ponad 60 lat choć większość w przedziale 30-50 ale to naprawdę nie ma znaczenie bo to już charakter się liczy nie metryka.
Znowu się rozpisałam...gdzieś tam w czeluściach forum w temacie z opiniami można znaleźć moje opinie o tym ośrodku.
Podsumowując ja nie mam nic przeciwko aby pojechać tam jeszcze raz - może z sentymentu?

a może po prostu nie mam na co narzekać...mimo tego, że podczas pierwszego pobytu poczułam poprawę formy a podczas drugiego już nie ale na to wpływ ma mój stan zdrowia, czasem po prostu rehabilitacja w ciągu 24 dni nie poprawi na 100% naszego zdrowia i formy, na to czasem trzeba więcej czasu a jeszcze jak się czeka na kolejną operację to też jest inaczej. Ja wiem, że ZUS myśli, że 24 dni pobytu gwarantuje nam ozdrowienie ale nie zawsze tak bywa i to niezależnie od ośrodka.