Przecież nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć
MŁODY(37LAT) W SANATORIUM -CO O TYM SĄDZICIE....?
Re: MŁODY(37LAT) W SANATORIUM -CO O TYM SĄDZICIE....?
Przecież nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć
-
SzalonyWojtek
- Super Kuracjusz

- Posty: 258
- Na forum od: 01 wrz 2012 14:00
- Oddział NFZ: Dolnośląski
Re: MŁODY(37LAT) W SANATORIUM -CO O TYM SĄDZICIE....?
echh ja jestem w pełni zdrów......
Pozdr
Szalony W.
-
nenek133
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 28
- Na forum od: 26 mar 2013 16:31
- Oddział NFZ: Świętokrzyski
- Staż sanatoryjny: 5
Re: MŁODY(37LAT) W SANATORIUM -CO O TYM SĄDZICIE....?
Powiem tak, dwa lata temu jako dwudziestoletni chłopak zaraz po maturze i egzaminie zawodowym (technik), wyjechałem do Dzwonkówki w Szczawnicy. Obawy były, wyjeżdżając, zadawałem sobie pytanie: co ja będę robił ze "starymi babkami i dziadkami". Byłem jedynym tak młodym kuracjuszem, pierwsze dwa dni upłynęły w pewnego rodzaju "izolacji",stwierdziłem że sam też mogę zwiedzać i tak dalej. Wiadomo starsi szybciej łapali ze sobą kontakt, ale tak od słowa do słowa głównie na stołówce i zebrała się nasza siedmioosobowa grupa, która prawie każde popołudnie spędzała razem. Wycieczki, rowery, w ogóle nie czułem jakoś różnicy wieku. Pozwiedzałem, przeszedłem szybki kurs tańca troszkę innego niż do jakiego jako młody bylem przyzwyczajony i mam wiele miłych wspomnień z tymi "starymi babkami i dziadkami", bo z każdym kuracjuszem i kuracjuszką rozmawiałem żartowałem.
Teraz szykuję się do następnego wyjazdu też do Szczawnicy, Sanatorium Budowlani, obawy są że może się "nie odnajdę" w starszym gronie, ale już jakiś bagaż doświadczeń jest.
Więc jedź śmiało, nikt tam Cie nie pogryzie
Pozdrawiam

