Kochani, dziękuję za wszystkie wypowiedzi dotyczące mojego wątku i przepraszam, że ,, rozpętałam burzę" dotyczącą nauczycieli

. Nie do końca napisałam o sytuacji mojego męża. Mąż nie jest nauczycielem, tylko pracownikiem szkoły, ja natomiast od 10 lat, emerytowaną nauczycielką. Dwukrotnie wyjeżdżaliśmy do sanatorium zgodnie z terminami wyznaczonymi przez nfz: w 2011 Boże Narodzenie spędziliśmy w Polanicy, w 2014 luty marzec w Kudowie Zdroju i mąż otrzymał urlop, a wnuczek został pod opieką rodziców, którzy musieli sobie poradzić i z pracą, i z dzieckiem. Nigdy nie chcieliśmy jechać do sanatorium w wakacje, gdyż są upały i wolimy wyjazdy prywatne nad morze. Więc dlaczego teraz stworzył nam się problem z wyjazdem. Mąż, od 01 lipca odchodzi na emeryturę, więc w czerwcu musi zakończyć wszystkie sprawy służbowe, a pewnie przydział będzie na czerwiec. Zgadzam się z wypowiedziami, że nauczyciele nie powinni mieć przywileju wyjazdu w wakacje. Jeśli nauczyciel jest naprawdę chory, to wyjeżdża z ZUS i wówczas nie potrzebuje urlopu, tylko jest na zwolnieniu.