Dobry żart jest tynfa wart
-
forumowicz
- medi
- Przyjaciel forum

- Posty: 8472
- Na forum od: 22 lip 2011 15:26
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 6
Re: Dobry żart jest tynfa wart
- Jak mój mąż wyjeżdża do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną.
- I pani mu na to pozwala?!
- Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuje! Już cztery obrączki tam przepił!
- medi
- Przyjaciel forum

- Posty: 8472
- Na forum od: 22 lip 2011 15:26
- Oddział NFZ: Mazowiecki
- Staż sanatoryjny: 6
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Nowa służąca sprzątając rano pokój hrabiny, znalazła w łóżku prezerwatywę. Zaczerwieniła się. W tym momencie weszła hrabina i pyta:
- Cóż to, Jańcia? Nigdy miłości nie uprawiałaś?
- Uprawiałam - mówi Jańcia - ale nigdy tak mocno, żeby skóra zlazła.
- biedroneczka
- Przyjaciel forum

- Posty: 4424
- Na forum od: 03 sty 2012 09:40
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Przychodzi do szkoły młody ksiądz po seminarium i na korytarzu słyszy:
- Nara!
- Yo!
Zastanawia się co to znaczy. Doszedł do wniosku, że to slang młodzieżowy. Na drugi dzień wchodzi do klasy i mówi:
- Pochwa!
- biedroneczka
- Przyjaciel forum

- Posty: 4424
- Na forum od: 03 sty 2012 09:40
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 8
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Pub. Facet pyta sąsiada:
- Przepraszam, czy mogę postawić panu drinka? Taki pan przystojny...
- Och, jaki pan sympatyczny. Jest pan gejem?
- Nie, a pan?
- Też nie.
- ... Szkoda.
- No, szkoda.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
Otóż w tym samym czasie, dziewczyny te, siedziały w knajpie i też obgadywały swoich facetów, który jakiego ma. Postanowiły porównać ich wyposażenie do samochodów.
-Pierwsza, ta od Paryża mówi: Mój ma takiego jak japoński samochodzik, mały, zwinny, niezawodny, za każdym razem odpala i w każdą dziurkę się wśliźnie.
-Fajny! Skomentowały dziewczyny.
-Druga, od Londynu mówi: Mój ma takiego jak amerykański samochód, długi, obszerny, wygodnie się siedzi, wolno się rozpędza, ale jak już się rozbuja, to jest super jazda.
-Też niezły! Skomentowały.
-Pytają tą od Łomży: A twój jakiego ma?
-Mój...? Mój ma jak Polonez...
-Jak to jak Polonez? Pytają.
-Bez ssania to on nie ruszy z miejsca...


