Aspołeczne zachowania w sanatorium

Inne tematy okołosanatoryjne, nie mieszczące się w powyższych działach.
forumowicz

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: forumowicz »

Witam :kwiat: nie byłam jeszcze w takiej sytuacji ale uważam , że delikatna uwaga przy stole powinna wystarczyć, jeśli nie to tak jak zasugerowało tutaj kilka osób ,należy zgłosić ten fakt kelnerce obsługującej dany stolik. ;) ;) Na tegorocznym moim turnusie była jazda :lol: każde z nas miało inne jedzonko :lol: pani kelnerka nie raz się pomyliła, ale cóż skwitowaliśmy to śmiechem. Pozdrawiam :kwiat:
Awatar użytkownika
eluunia
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 10690
Na forum od: 23 lut 2013 16:44

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: eluunia »

Atinko ale Ci się żarłok przy stole trafił :lol: :lol: :lol: mnie by się przydał taki to zgubiłabym parę kilo :lol: :lol:
Awatar użytkownika
asiulek
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 4514
Na forum od: 06 cze 2014 17:02
Oddział NFZ: Łódzki
Staż sanatoryjny: 6

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: asiulek »

Witam Was, jeśli chodzi o towarzystwo stolikowe.....to zawsze miałam szczęście do bardzo miłych osób, w czasie ostatniego pobytu w Szczawnie nawet miały miejsce miłe niespodzianki....jakoś tak wyszło, że do obiadu przynosiliśmy sobie różne słodkości, owoce i dyskusjom przy stole nie było końca :) . Powiem jednak o mało miłej sytuacji w czasie zabiegów.....było to podczas ostatniego pobytu na turnusie rehabilitacyjnym....miałam przepisany magnetronik na stopy, pani obok na barki....ja siedziałam, pani leżała.....i tak niefortunnie, że jej stopy były o okolicach mojej głowy.......nie będę opisywać moich doznać zapachowych :evil: ale nie dałam rady....poprosiłam o zmianę godziny, albo o zmianę zabiegu......mimo pewnych kłopotów...udało się :!: ale owa pani była zawiedziona, bo przecież tak miło nam się rozmawiało :lol: pozdrawiam :kwiat:
stokrotka
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 2572
Na forum od: 23 sty 2012 18:52

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: stokrotka »

A jakże skąd ja to znam :lol:
Nigdy nie stałam "pod" drzwiami gdy otworzą stołówkę.Byłam gdzieś tam wśród ludzi gdy pewna pani przy moim stoliku już kończyła jeść zupę.Oczywiście nalewała z wazy tyle ile chciała .Dobrze że na zupę nie było limitu i mogłam podejść do okienka po uzupełnienie.Ale co myśleli o mnie inni kuracjusze widząc jak codziennie idę po zupę :lol: Okropny żarłok -prawda ?
Takie podbieranie było tylko na obiedzie.Reszta posiłków była porcjowana.I całe szczęście .Chociaż pieczywo znikało w zaskakującym tempie.Zabierała z koszyczka tyle ile potrzebowała i układała na swoim talerzu.Nam zostawało kilka kawków chleba na 5 osób.Więc panowie z szarmancją chodzili uzupełniać koszyczek.Jej nic nie ruszało.
Kto był w Równicy wie jaki tabun ludzi idzie korytarzem by dostać się na stołówkę.
Zanim siadłam do stolika zupy już nie było.Jak owa pani skończyła jeść zupę przywieziono nam drugie danie.Wtedy ja zaczynałam zupę.Ona bez opamiętania nawrzucała na swój talerz 3/4 surówki z 6 porcji :o
Dobrze że ziemniaki i mięso było oddzielone od reszty i wzięła tylko swoje porcje.
Po tygodniu nie wytrzymałam i grzecznie -spokojnie zapytałam czy wie że surówka na talerzu jest dla 6 osób i powinna o tym pamiętać bo dla reszty nie zostaje już dodatku do obiadu.
I tak długo wytrzymałam.To był mój pierwszy wyjazd do sanatorium i chyba dlatego na początku nic nie mówiłam.Pozostałe osoby ze stolika komentowały jej zachowanie ,gdy już zjadła i wyszła.
Ja się odważyłam na rozmowę bo chyba i tak długo wytrzymałam.Ona była bardzo zdziwiona że zwróciłam jej uwagę...bo ma ochotę to bierze tyle ile chce.A ..jeszcze jedno -pani zabierała chlebek "na drogę" też z koszyczka :lol: :lol:
Masakra jakaś :o
Ale już się próbowała opanowywać w swojej zachłanności.Nauczyłam ową panią że "chlebek na drogę" może sobie wziąść ale z okienka gdzie dostanie ile chce.Bo raz czy dwa zabrała wszystko z koszyczka -część do spożycia na miejscu a drugą część ze sobą sobie naszykowała :lol: :lol: :lol:
Że też tacy ludzie są na świecie :o
Awatar użytkownika
Ramona2
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 2008
Na forum od: 18 paź 2014 18:51
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 8

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: Ramona2 »

Witam
Pierwszy raz miałam do czynienia podczas ostatniego pobytu w sanatorium, żeby nie liczyć się z innymi i zachowywać się jak b..... .
Podczas posiłków osoba siedząca przy moim stoliku brała serwetę,gniotła ją i wydmuchiwała nos, kładąc serwetkę na stole obok swojego talerza.
I co Wy na to?
forumowicz

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: forumowicz »

:shock:

Jednak ludzkie zachowania są przedziwne , Ramona nie wiem co powiedzieć !
Awatar użytkownika
gorkaa
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 3444
Na forum od: 23 lip 2010 10:57
Oddział NFZ: Podkarpacki
Staż sanatoryjny: 5

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: gorkaa »

Moja współspaczka przy stoliku siedziała obok pani,która w dziwny sposób posługiwała się nożem i widelcem.Jedząc ciągle trącała moją koleżankę łokciem do tego stopnia, że koleżance czasami spadało nabite na widelec jedzenie. Obydwie siedziały na przeciwko mnie, wiec widziałam niezadowoloną minę mojej koleżanki. Gdy ów pani kolejny raz trącneła moją koleżankę powiedziała "o przepraszam " na co moja współspaczka " nie szkodzi, przyzwyczaiłam się" To rozbawiło wszystkich siedzących przy stoliku.Pani przestała ją trącać. :D
forumowicz

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: forumowicz »

:lol: :lol: :lol: Brawo Chetny :D Są jednak asertywni na tym świecie. Można w takiej sytuacji zwrócić uwagę, aby w pięty poszło :evil: Z takimi chamowatymi osobnikami należy rozprawiać się od razu, a nie stresować się parę dni brakiem kultury i liczyć na to, że zrozumie delikatne aluzje. Jak ktoś jest chamem i ma wrażliwość nosorożca, to trzeba wywalić z grubej rury, bo inaczej nie dotrze.
forumowicz

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: forumowicz »

Miałam taką mało śmieszną, a raczej obrzydliwą sytuacją, co prawda nie w sanatorium, ale w szpitalu, gdy pani jedząca ze mną przy stoliku, uważająca się za Wielką Panią, wyjęła sztuczną szczękę :shock: I co, miałam dać jej delikatnie do zrozumienia, że to obrzydliwe? Czy może delikatnie puścić jej pawia do talerza? Powiedziałam, co myślałam :evil: i już nigdy się nie powtórzyło . Na szczęście :roll: Takich obrzydliwców jest sporo i nie ma się z nimi co cackać. :evil:
Awatar użytkownika
Adela
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 8986
Na forum od: 12 lip 2014 15:10
Oddział NFZ: Mazowiecki
Staż sanatoryjny: 9

Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium

Post autor: Adela »

Niedługo jadę do sanatorium, już mnie nie straszcie :lol: :lol: :lol: :kwiat:
ODPOWIEDZ