Aspołeczne zachowania w sanatorium
- Anna-K
- Przyjaciel forum

- Posty: 3376
- Na forum od: 01 lip 2014 19:20
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 9
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
-
forumowicz
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
-
forumowicz
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
- jan19557
- Przyjaciel forum

- Posty: 7787
- Na forum od: 15 sie 2012 13:01
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 22
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
Miałem podobną sytuację ostatnim razem. Przy sąsiednim stoliku siedział facet z pokoju za ścianą. Młócić wszystko i ile się dało a raczej co zostało. Czekał aż wszyscy wezmą swoją porcję i dopiero przystępował do działania. Kiedy to zauważyłem przyniosłem mu wazę z zupą prawie pełną bo często chodziłem aby dorzucili coś do tej wody bo każdy chciał zobaczyć kartofelka w zupie a nie było ich za wiele. W czasie weekendów jak zostawały porcje to też mu kilka razy podrzucali i z innych stolików. Po kilku dniach sam zorientował się, że ludzie sobie żartują z niego i przestał wszystko jeść. Nie wiem gdzie to wszystko mieścił bo był raczej normalnym, szczupłym facetem.
Jak widzicie można żarłoka załatwić żartem bez interwencji obsługi, tylko czy wszyscy załapią o co chodzi? Nie wiem.
Będąc w Stegnie mieliśmy szwedzki stół i jeden gość, dość otyły nakładał sobie tyle, że ja nie wiem czy byłbym to zjeść przez tydzień a on czasem sobie dokładał. Jedni robią to przez chytrość, inni z choroby a jeszcze inni być może dlatego że na co dzień tak nie jadają. Osobiście znałem kobietę która żywiła całą rodzinkę chlebem, jajkami i mlekiem o ile ktoś tego nie kupił. To po prostu było w domu a na inne "frykasy" trzeba było wydać pieniądze. Mięso było tylko w święta, w niedużych ilościach.
Są ludzie i ludziska. Może najpierw należałoby zrozumieć takiego człowieka, spytać czemu to robi zanim wylejemy mu przysłowiowe wiadro pomyj na głowę.
-
forumowicz
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
-
forumowicz
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
Miałem podobną sytuację ostatnim razem. Przy sąsiednim stoliku siedział facet z pokoju za ścianą. Młócić wszystko i ile się dało a raczej co zostało. Czekał aż wszyscy wezmą swoją porcję i dopiero przystępował do działania. Kiedy to zauważyłem przyniosłem mu wazę z zupą prawie pełną bo często chodziłem aby dorzucili coś do tej wody bo każdy chciał zobaczyć kartofelka w zupie a nie było ich za wiele. W czasie weekendów jak zostawały porcje to też mu kilka razy podrzucali i z innych stolików. Po kilku dniach sam zorientował się, że ludzie sobie żartują z niego i przestał wszystko jeść. Nie wiem gdzie to wszystko mieścił bo był raczej normalnym, szczupłym facetem.
Jak widzicie można żarłoka załatwić żartem bez interwencji obsługi, tylko czy wszyscy załapią o co chodzi? Nie wiem.
Będąc w Stegnie mieliśmy szwedzki stół i jeden gość, dość otyły nakładał sobie tyle, że ja nie wiem czy byłbym to zjeść przez tydzień a on czasem sobie dokładał. Jedni robią to przez chytrość, inni z choroby a jeszcze inni być może dlatego że na co dzień tak nie jadają. Osobiście znałem kobietę która żywiła całą rodzinkę chlebem, jajkami i mlekiem o ile ktoś tego nie kupił. To po prostu było w domu a na inne "frykasy" trzeba było wydać pieniądze. Mięso było tylko w święta, w niedużych ilościach.
Są ludzie i ludziska. Może najpierw należałoby zrozumieć takiego człowieka, spytać czemu to robi zanim wylejemy mu przysłowiowe wiadro pomyj na głowę.
Polecam uważnie przeczytać ten post, chętny zadziora z Ciebie, niekiedy warto przychamować.
-
forumowicz
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
-
forumowicz
Re: Aspołeczne zachowania w sanatorium
-
forumowicz
