Korona w Muszynie wrzesień 2016

Forum na którym możemy wyrazić swoją opinię na temat ośrodka, w którym byliśmy. Podziel się z innymi wrażeniami o sanatorium, szpitalu uzdrowiskowym. Zapytaj kuracjuszy jak było podczas ich turnusu. Jakie mieli warunki zakwaterowania i zabiegi rehabilitacyjne.
yefka
Posty: 1
Na forum od: 04 paź 2016 13:51

Korona w Muszynie wrzesień 2016

Post autor: yefka »

Dziękuję za wszystkie opinie kuracjuszom z sanatorium Korona w Muszynie. Teraz sama chciałabym podzielić się wrażeniami z pobytu. Nie będzie to tylko i wyłącznie moja opinia, ponieważ spędziliśmy wiele uroczych chwil na miłych rozmowach i dyskusjach z innymi kuracjuszami. Miałam szczęście przebywać na jednym turnusie z bardzo wieloma przemiłymi ludźmi. Każdy z nas był inny, z innym bagażem doświadczeń życiowych i chorób, ale nie było problemu żeby dobrać sobie towarzystwo do wędrówek, spacerów, wycieczek, zabiegów, tańców, zakupów i co tam jeszcze kto lubi. Jak dobra była atmosfera, niech świadczy przykład, że przemiłe panie kelnerki musiały czasami dawać do zrozumienia nam ze stolika nr 9, że czas już opuścić jadalnię, ponieważ za chwilę pojawi się II tura. Dla mnie jedzenie było przeważnie smaczne (może za wyjątkiem „cienkich” zupek na początku turnusu), urozmaicone, nie bardzo pamiętam powtarzanie się jakichkolwiek zestawów dań obiadowych. Dla niektórych panów było ilościowo troszkę mało tego jedzenia, ale byliśmy kuracjuszami NFZ, a instytucja ta nie grzeszy hojnością. Jeśli ktoś ma większe wymagania, to niech jedzie prywatnie, wtedy sam decyduje o warunkach pobytu. Pamiętam, że parę lat temu byłam bardzo rozczarowana pobytem w *** hotelu w Wiedniu. Nasze polskie hotele, pensjonaty, kwatery, pokoje sanatoryjne mają takie same, często nawet lepsze warunki lokalowe (rzadziej słabsze) i o niebo lepsze i obfitsze wyżywienie. Jeśli ktoś ma ochotę narzekać na nasze wyżywienie, to niech pomyśli sobie o wiedeńskim „obiadku” – zimna, paskudna zupa rosołowa z kostki + parę groszków ptysiowych oraz kupka niedogotowanego ryżu z twardym jak podeszwa kawałeczkiem „mięska”. Poza wszystkim Korona oferuje za dodatkową opłatą niewielką ofertę zdrowych koktajli owocowo – warzywnych oraz dań restauracyjno – barowych.
Wyposażenie pokoi w Koronie to naczynia (łyżeczka, talerz, szklanka), telewizor płaski (płatny), telefon, WiFi (płatne, ale ja korzystałam ze swojego w telefonie). Mankamentem dla większości kuracjuszy był brak czajnika bezprzewodowego w pokojach (były tylko po 2 na piętrach), ja mieszkałam na V piętrze w studio z przemiłymi dziewczynami Ewą, Luizą i Marzeną i miałyśmy czajnik własny na 2 pokoje w studio. Niektórzy początkujący kuracjusze nie wiedzą co to studio, więc wyjaśnię, że to 2 pokoje, które korzystają ze wspólnej łazienki, korytarza i szafy, każdy mieszkaniec studio ma swój klucz do głównych drzwi korytarza, a dla gości jest dzwonek :) Pokoje i łazienki czyste, sprzątane co drugi dzień przez przemiłą panią pokojową, służącą również wieloma cennymi informacjami o Muszynie.
Panie na recepcji kompetentne, służące informacjami, uprzejme, dyrekcja otwarta na propozycje kuracjuszy (np. dni pracy kawiarni dostosowane do potrzeb kuracjuszy, pomoc w organizacji ogniska).
Personel rehabilitantów znakomity, jak również baza zabiegowa. Kompetentni, przemili i sympatyczni ludzie, służący ważnymi informacjami na temat zabiegów, w miarę możliwości dostosowujący się do licznych „życzeń” pensjonariuszy względem pory zabiegu. Milutka pani Danusia z fizjoterapii, pani Marzenka biczująca podobno wspaniale (ja miałam u niej inny bardzo przyjemny zabieg – łóżko wodne), przemiłe panie pielęgniarki: Agnieszka, Maria , Jola, Renata i ich przełożona Kamila. Cudownie genialny masażysta p. Piotr z gabinetu 13 obok recepcji. Bardzo dobre opinie miały też zabiegi borowinowe – kąpiele i okłady.
Muszyna to miejsce przepiękne, wręcz magiczne, a Korona położona wysoko, z przepięknymi widokami i niezwykle urokliwymi Ogrodami Zmysłów za płotem i nieco dalej, za górką Ogrodami Magicznymi i pijalnią „Antoni”. W Ogrodach Zmysłów bardzo przyjemne i zachęcające do ćwiczeń urządzenia siłowni na świeżym powietrzu. Zapopradzie, na którym położona jest Korona to chyba najpiękniejsza część Muszyny, gdzie znajdziemy oprócz ogrodów, lodowisko, zespół basenów odkrytych, place zabaw, knajpkę zwaną „grzybkiem”, pijalnię czekolady, restaurację Zapopradzie z genialnymi naleśnikami z rydzami i innymi pysznymi daniami (w ciepłym sezonie tańce na powietrzu). Na drugim brzegu Popradu markety, urocza mała knajpka winna z pysznymi lodami (obok Biedronki, też podobno przepyszne). Spływy kajakowe, spływy pontonami po Popradzie, ciekawe wycieczki po regionie oraz Słowacji i Węgrzech z biurem Vector. Tuż obok Muszyny, za górą z urokliwymi ruinami zamku, kolejna miejscowość uzdrowiskowa – Złockie, gdzie można chodzić lub jeździć rowerem wzdłuż bulwaru nad dopływem Popradu Szczawnikiem, albo pokarmić śliczne kaczki – żebraczki ;) a także zjeść rydze na maśle czy zrobić zakupy pamiątek i miodów w niewielkich sklepikach. Słowem dla każdego coś miłego! Ale… jest to ale….. jeśli ktoś potrzebuję atmosfery kurortu, z jego tłokiem, ściskiem, hałasem i blichtrem „Hawany” oraz hoteli i ośrodków SPA, niech jedzie do Krynicy (10 – 15 minut drogi), bus zaledwie 2 PLN, a taxi 30, prywatny transport wedle uznania. A propos transportu samochodowego – jedyna stacja paliw w Muszynie jest na wylocie w kierunku Żegiestowa i Piwnicznej, po prawej stronie drogi, naprzeciwko rozlewni wód Muszynianka. Oferta to tylko ON i bezołowiowa, ale za to w całkiem miłych cenach.
Powiecie – same superlatywy, pewnie ściemnia ;) otóż nie, znalazłam doskonałe miejsce do aktywnego i spokojnego wypoczynku oraz leczenia skołatanych nerwów i nadszarpniętego zdrowia. Tak dobre miejsce, że podzieliłam się nim z moim mężem, który przyjechał prywatnie i skorzystał również z paru zabiegów (między innymi z masaży u Pana Piotra, który nauczył go jak dbać o kręgosłup).
Czy coś było nie tak…. No był, ideałów nie ma, więc do plusów ujemnych zaliczę sporą, ale śmierdzącą wykładzinami gumowymi salę gimnastyczną, zrezygnowałam z niej – z największą przyjemnością ćwiczyłam na przyrządach na świeżym powietrzu. Drugi minus to pani doktor, z której niestety nie mogłam zrezygnować do końca turnusu. Mam swoje lata i wymagania wobec lekarzy, nie leczę się u lekarzy, którzy wyszukują mi więcej chorób niż ich posiadam, dołują mnie i traktują przedmiotowo. Niemal wszyscy kuracjusze mieli mniejsze lub większe wahania ciśnienia spowodowane zmianą wysokości nad poziomem morza, kardynalną zmianą trybu życia, otoczenia, eustresem i distresem (u mnie związanym z brakiem możliwości głębokiego oddychania świeżym powietrzem na sali gimnastycznej). Na szczęście mnie udało się jeszcze na samym początku zmienić nieudany zabieg, niestety nie wszystkim kuracjuszom udało zmienić się nietrafione zabiegi, chociaż jest to nasze niezbywalne prawo pacjentów. Słowa pani doktor – co ja tu robię skoro mam nerwicę lękową, to już szczyt wszystkiego w miejscowości, która słynie z doskonałych warunków do leczenia nerwic i depresji. To były takie dysonanse, ale ogólnie pobyt cudowny, z cudowną pogodą i ludźmi. Dziękuję i być może – do zobaczenia :kwiat: :D
ODPOWIEDZ