Wyposażenie pokoi w Koronie to naczynia (łyżeczka, talerz, szklanka), telewizor płaski (płatny), telefon, WiFi (płatne, ale ja korzystałam ze swojego w telefonie). Mankamentem dla większości kuracjuszy był brak czajnika bezprzewodowego w pokojach (były tylko po 2 na piętrach), ja mieszkałam na V piętrze w studio z przemiłymi dziewczynami Ewą, Luizą i Marzeną i miałyśmy czajnik własny na 2 pokoje w studio. Niektórzy początkujący kuracjusze nie wiedzą co to studio, więc wyjaśnię, że to 2 pokoje, które korzystają ze wspólnej łazienki, korytarza i szafy, każdy mieszkaniec studio ma swój klucz do głównych drzwi korytarza, a dla gości jest dzwonek
Panie na recepcji kompetentne, służące informacjami, uprzejme, dyrekcja otwarta na propozycje kuracjuszy (np. dni pracy kawiarni dostosowane do potrzeb kuracjuszy, pomoc w organizacji ogniska).
Personel rehabilitantów znakomity, jak również baza zabiegowa. Kompetentni, przemili i sympatyczni ludzie, służący ważnymi informacjami na temat zabiegów, w miarę możliwości dostosowujący się do licznych „życzeń” pensjonariuszy względem pory zabiegu. Milutka pani Danusia z fizjoterapii, pani Marzenka biczująca podobno wspaniale (ja miałam u niej inny bardzo przyjemny zabieg – łóżko wodne), przemiłe panie pielęgniarki: Agnieszka, Maria , Jola, Renata i ich przełożona Kamila. Cudownie genialny masażysta p. Piotr z gabinetu 13 obok recepcji. Bardzo dobre opinie miały też zabiegi borowinowe – kąpiele i okłady.
Muszyna to miejsce przepiękne, wręcz magiczne, a Korona położona wysoko, z przepięknymi widokami i niezwykle urokliwymi Ogrodami Zmysłów za płotem i nieco dalej, za górką Ogrodami Magicznymi i pijalnią „Antoni”. W Ogrodach Zmysłów bardzo przyjemne i zachęcające do ćwiczeń urządzenia siłowni na świeżym powietrzu. Zapopradzie, na którym położona jest Korona to chyba najpiękniejsza część Muszyny, gdzie znajdziemy oprócz ogrodów, lodowisko, zespół basenów odkrytych, place zabaw, knajpkę zwaną „grzybkiem”, pijalnię czekolady, restaurację Zapopradzie z genialnymi naleśnikami z rydzami i innymi pysznymi daniami (w ciepłym sezonie tańce na powietrzu). Na drugim brzegu Popradu markety, urocza mała knajpka winna z pysznymi lodami (obok Biedronki, też podobno przepyszne). Spływy kajakowe, spływy pontonami po Popradzie, ciekawe wycieczki po regionie oraz Słowacji i Węgrzech z biurem Vector. Tuż obok Muszyny, za górą z urokliwymi ruinami zamku, kolejna miejscowość uzdrowiskowa – Złockie, gdzie można chodzić lub jeździć rowerem wzdłuż bulwaru nad dopływem Popradu Szczawnikiem, albo pokarmić śliczne kaczki – żebraczki
Powiecie – same superlatywy, pewnie ściemnia
Czy coś było nie tak…. No był, ideałów nie ma, więc do plusów ujemnych zaliczę sporą, ale śmierdzącą wykładzinami gumowymi salę gimnastyczną, zrezygnowałam z niej – z największą przyjemnością ćwiczyłam na przyrządach na świeżym powietrzu. Drugi minus to pani doktor, z której niestety nie mogłam zrezygnować do końca turnusu. Mam swoje lata i wymagania wobec lekarzy, nie leczę się u lekarzy, którzy wyszukują mi więcej chorób niż ich posiadam, dołują mnie i traktują przedmiotowo. Niemal wszyscy kuracjusze mieli mniejsze lub większe wahania ciśnienia spowodowane zmianą wysokości nad poziomem morza, kardynalną zmianą trybu życia, otoczenia, eustresem i distresem (u mnie związanym z brakiem możliwości głębokiego oddychania świeżym powietrzem na sali gimnastycznej). Na szczęście mnie udało się jeszcze na samym początku zmienić nieudany zabieg, niestety nie wszystkim kuracjuszom udało zmienić się nietrafione zabiegi, chociaż jest to nasze niezbywalne prawo pacjentów. Słowa pani doktor – co ja tu robię skoro mam nerwicę lękową, to już szczyt wszystkiego w miejscowości, która słynie z doskonałych warunków do leczenia nerwic i depresji. To były takie dysonanse, ale ogólnie pobyt cudowny, z cudowną pogodą i ludźmi. Dziękuję i być może – do zobaczenia
