Też tak uważam jak można nie puścić trochą zaufania ja byłam kilka razy i co też chodziłam na tańce i wycieczki wszystko dla ludzi i mój mąż wie o tym dajcie spokój ludzieAgaC pisze:Ja jeszcze dodam tylko, ze sam fakt bycia zoną lub mężem nie oznacza niewolnictwa. Więc sam tytuł jest jak dla mnie słaby. Bo co to znaczy "puścić " partnera do sanatorium? Jakoś nie jestem w stanie wyobrazić sobie,ze mój mąż mówi- " nie puszczam cię na wyjazd". Mam odpowiedzieć " nie puszczasz więc trudno- będę cierpieć w domu, ale za to będziemy jak dwa gołąbki"?No ludzie
Nie polecam nikomu puszczać swoich partnerów do sanatorium
-
fidellina
- Aktywny Kuracjusz

- Posty: 31
- Na forum od: 11 sie 2016 12:25
- Oddział NFZ: Łódzki
- Staż sanatoryjny: 4
Re: Nie polecam nikomu puszczać swoich partnerów do sanatorium
- GIENIA
- Przyjaciel forum

- Posty: 22170
- Na forum od: 18 maja 2016 10:12
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 16
- Podziękował: 259 razy
- Podziękowano: 138 razy
Re: Nie polecam nikomu puszczać swoich partnerów do sanatorium
Znam kobietę , której mąż oświadczył , ze jesli pojedzie do tej qrwiar ..(sanatorium ) , to nie ma po co wracać do domu .... kobieta cierpi i nie jedzie
Bo ktoś mu kiedyś opowiadał , ze ktoś tam, z kimś ...... ożeszsz .... jełop jeden
-
forumowicz
- Atina
- Przyjaciel forum

- Posty: 13169
- Na forum od: 19 sie 2011 09:29
- Oddział NFZ: Pomorski
- Podziękował: 158 razy
- Podziękowano: 76 razy
Re: Nie puszczać swoich partnerów do sanatorium
Ktokolwiek wie ,ktokolwiek widział...jacky6 pisze:a czy taki On był kiedykolwiek w sanatorium ?
![]()
![]()
Nie ma to jak opowieści dziwnej treści
Re: Nie polecam nikomu puszczać swoich partnerów do sanatorium
Pierwszy raz jak jechałam do sanatorium byłam bardzo młoda nie miałam jeszcze trzydziestki.
I życzliwi ludzie nagadali różnych plotek mojemu mężowi.
Wyjechałam do sanatorium ale dzień przed strasznie się pokłóciliśmy.
Wtedy nie było telefonów komórkowych.
Pisało się listy ale i listu nie pisała, pomyślałam wtedy albo ja albo ludzkie gadanie.
Miałam straszne żal że mi nie ufa że liczy się to co inni powiedzą.
Po powrocie nadal kilka dni była cisza ,on o nic nie pytał ja nie mówiłam.
Ale w końcu jego ciekawość wygrała.
Opowieść jak tam była nie miała końca.
Powiedziałam że ludzie więcej dodają niż jest w tym prawdy.
Następnym razem jak jechałam do sanatorium to mnie zawiózł i był przez weekend.
Bo akurat turnus zaczynał się w piątek.
Ot tamtej pory nie robi mi żadnych problemów co do wyjazdu.
Dlatego trza się nieraz postawić i postawić wszystko na jedną kartę.
Jak to mówią jak bardzo kocha to będzie dobrze.
Jak w nim chora zazdrość to lepiej odejść od niego.
-
wojtek11
- Super Kuracjusz

- Posty: 614
- Na forum od: 14 gru 2012 14:45
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 15
Re: Nie polecam nikomu puszczać swoich partnerów do sanatorium
- aannaa
- Super Kuracjusz

- Posty: 232
- Na forum od: 29 lis 2015 19:31
- Oddział NFZ: Kujawsko-Pomorski
- Staż sanatoryjny: 9
