Ciąg dalszy historii pytania na jakich zasadach można wyjechać ze zwrotów.
Z oddziału wielkopolskiego otrzymałem odpowiedź z prośbą o kontakt telefoniczny i podanie numeru telefonu,więc tam istnieje opcja,że klient zostanie poinformowany co dalej.
Natomiast ciekawa historia z Mazowieckiego oddziału, odpowiedź zakończona była postraszeniem mnie,że informacja należy li tylko do mnie i za rozpowszechnianie jej (gdzie mogą być treści chronione przepisami prawa) mogę zostać pociągnięty do odpowiedzialności...czyli frontem do klienta !!!
A co do meritum, tam też informacje tylko pod numerami podanymi mi w odpowiedzi. Więc w obu oddziałach nie otrzymałem konkretnej,pisemnej odpowiedzi jakie warunki ustawowe muszę spełniać by móc się starać o tzw.zwrot.
Czy tak trudno mieć gotowca napisanego w centrali ,który byłby zgodny z prawem ,a oddziały wojewódzkie wysyłałyby go takiemu upierdliwcowi jak ja? Proste i bez straszenia konsekwencjami prawnymi...przecież te urzędy są dla Nas ,a nie my dla nich i jeszcze mamy się ich bać!!!
Zobaczymy co będzie dalej...i chyba jednak finisz będzie u Rzecznika Praw Pacjenta.
Jak do tej pory na 6 oddziałów tylko dwa pofatygowały się prostemu człowiekowi wytłumaczyć pisemnie o co biega, i tylko w jednym z nich odpowiedź pokrywała się z obowiązującym rozporządzeniem..przecież przy rozmowie telefonicznej starszy człowiek nie zawsze tak szybko łapie w kwestii prawnej i odsłuchowej..a tak na piśmie ,może sobie spokojnie poczytać.
Pozdro all