na następne spotkanie ''niespodzianka'' jak znalazł
Aguniu kochamy niespodzianki
My z Princi wracałyśmy z przygodami. Uatrakcyjnił nam podróż pewien wyznawca znanej "zwycięskiej" partii.Dosiadł się do przedziału nie mając w nim wykupionego miejsca. Po kilkunastu minutach podróży konduktor sprawdził bilety i poszedł dalej. W tym momencie zaczęły się pod naszym adresem inwektywy typu...specjalne miejsca,legitymacje wyzwiska od sługusów Tuska,dostało się TVN oczywiście...okrzyki ojciec Rydzyk i Kaczyński to jedyni niosacy prawdę i dobro ludziom
Nie będę przytaczała całej gamy używanych wyzwisk.Grzecznie poprosiłyśmy żeby przestał ,do pana który nie odzywał się też zaczęły się teksty,ze skoro nic nie mówi to znaczy taki sam nie Polak i nie wie co to bóg,honor i ojczyzna. Już powoli mieliśmy tego dosyć,Princusia szukała sposobu na otwarcie okna

i wtedy bo przedziału konduktorka przyprowadziła panów mówiących w obcym języku,jeden po czesku,drugi ukraińsku....Sodomia i Gomoria się zaczęła.
Pan w grzeczny sposób został wyproszony przez obsługę z przedziału.Okazało się że w innym miejscu też zaczął działalność krasomówczą. Mało brakowało pociąg zostałby zatrzymany w trybie pilnym. Kierownika powstrzymało jedynie to,że utrudniłby podróż całej gamie pasażerów.
Chyba przygoda gorsza niż sam środek wczorajszego marszu patriotów.
Tak czy inaczej nawet ta przygoda nie przyćmiła radości wszystkich dni spotkania.Buziaki dla wszystkich.