Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 588
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19799
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6394
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 6 razy
- Podziękowano: 29 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
To ja sobie usiądę wygodnie i czekając aż się imprezka rozkręci...... aż Florcia też zasiądzie i poczyta dalsze losy sagi........ posłucham muzyki.........
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19799
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Po wszystkich powiedzmy szczerze już nie perypetiach ale katastrofach mieliśmy dwa dni względnego spokoju. Nauczeni doświadczeniem czekaliśmy przyczajeni bo taka stagnacja w kamienicy raczej nie trwała zbyt długo. Na początek wyprowadził się Pawełek ...a raczej został w szybkim tempie wyprowadzony przez dwie damy, które o 23 na środku ulicy przed naszymi oknami dały niezwykły pokaz swoich możliwości wokalnych. Uruchomiły obute w szpilki buty tudzież długie , mordercze pazury. Wszyscy delektowaliśmy się tym pokazem kibicując i wisząc w oknach jak nie przymierzając majtki na sznurze. Mówię Wam super! Po szpileczkach i pazurkach w ruch poszły wypchane torebki, którymi zaczęły się okładać po łbach (z lekko już naruszonymi skalpami). Z torebek powypadało tyle dobrości ,że kochana Vicky uszczęśliwiła nas potem zestawem kosmetyków na kolejny miesiąc. Powypadały też rzeczy, których damie nie przystoi nosić w torebce ale te rekwizyty ominęła po prostu wzrokiem.
Tak to sobie trwało jak najlepsza komedia, a Pawełek stał jak słup soli i zamiast te biedaczki rozdzielić dostarczam nam kolejnych minut fantastycznej , darmowej zabawy. No nic...wszystko co dobre to się szybko kończy. Obie Panie zmordowane jak koń po orce w końcu zziajane przestały się wzajemnie okładać. Okazało się , że nasz Adonis zmieniające Panie jak dentysta rękawiczki lateksowe trafił tym razem na twarde zawodniczki. Obie na dodatek w stanie błogosławionym i obie raczej nie po niepokalanym poczęciu. Na ulicy o północy zażądały jasnych deklaracji. Przyszły ojciec przybrał na twarzy odcień dosyć ciekawej szarości co potęgowały światła naszych ulicznych latarni. Nie wiemy do dzisiaj kto został numerem 1 ale następnego dnia Pawełek zaczął wynosić walizki. Chata stoi pusta i czeka na nowego lokatora.
Pieseł – Rolmops przywyknął . I do katastrofy nuklearnej w mieszkaniu i do krzyków , polubił smak kapusty kiszonej , kaszanki z obrzydzeniem nie tykał i ze stoickim psim spokojem przyjmował wszystko co mu połamana wlaścicielka i przyjaciele tejże fundowali. A fundowali niemało...pcheł pozbyliśmy się dosyć szybko chociaż do dzisiaj na hasło pchła czuję nieodpartą chęć drapania każdej części swojego pokiereszowanego ciała . Przygotowane w kącie przedpokoju legowisku omijał szerokim łukiem. Przyczepił się do mnie jak przysłowiowy kleszcz , wszędzie wtryniał swój wszętobylski, mokry nos. Po 10 nieprzespanej nocy poddałam się bo z uporem maniaka próbował ciągłej wspinaczki do łóżka aż zmordowana i pokonana wpuściłam go pod kołdrę. I tak zamiast przystojnego faceta miałam na poduszce obok najbrzydszego kundla na świecie. I na dodatek kocham drania...
Drań miał swoje kulinarne wymagania, kaszanką się brzydził ale w ślinotok (mnie zresztą też) wpędzał go grapefruit (tylko zielony) i śledzie w śmietanie. Cholibka jaki normalny pies wciąga śledzie jak pelikan? Nie umiał szczekać jak tradycyjny pies za to świetnie rechotał , rechotem przypominającym nieco tego psa w płaszczu ze słynnej kreskówki lub rechot podchmielonego Marianka. Ot taki miał styl. I nienawidził kotów...
Uff skrobię dalej ...
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58948
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
