Temat dyskusji został ustawiony na przyszłość i to wcale nie odległą.
Akcent poszedł na "być".
Wspomnienia kombatanckie owszem ale tutaj nic nie wnoszą.
Czasy się zmieniły.
W czasach gdy średnia była na poziomie 40+ małżeństw się nie dostrzegało, pilnowali roboty każdy z osobna.
Teraz nie da się schować ani głowy w piasek ani tematu, że obecnie na turnus przyjeżdża bardzo często więcej małżeństw w całej puli kuracjuszy.
Przepis mówiący o nie gwarantowaniu małżeństwom wspólnych pokoi jest więcej niż archaiczny sięgając nie dopiszę jakich czasów.
Zjawisko będzie się tylko pogłębiać.
Obawy że ilość miejsc się zmniejszy są bezpodstawne. W większości kurortów jest bardzo dużo obiektów które czekają na zakontraktowanie pobytów i gwarantujących godny pobyt.
To fundusz zwany narodowym powinien dostosować się do obecnych czasów i wymagań kuracjuszy. Łaski nie czynią.
Jest to zresztą kwestia czasu który tylko pogania funduszowych decydentów.
Dochodzi jeszcze kolejny czynnik.
Uzdrowiska jak wiadomo mają już charakter spółek akcyjnych a poszczególne sanatoria konkurujące z uzdrowiskami mają charakter spółek z o.o.
Nastawione są na zysk bo jakże by inaczej.
Zachowują pewną pulę dla kuracjuszy komercyjnych którzy mają swoje wymagania i jeśli nie zostaną spełnione to nie skorzystają z usług danego obiektu.
Są też obiekty wypoczynkowe o skali SPA, które poza głównym sezonem z dominantą gości wczasowych zapełniają swoje pokoje kuracjuszom funduszowym.
Co do kultury dyskusji to niewiele wnoszą osobiste wycieczki.
Wszyscy wiemy, że to co było to se ne vrati.
Są jeszcze inne aspekty ale to kolejnym wpisem.


