
A teraz obiecany przepisik na chlebuś własnego wyrobu (bardzo prosty wbrew pozorom):
1 kg mąki pszennej typ 650
1 szkl. płatków owsianych
1 szkl. otrąb pszennych
1 szkl. siemienia lnianego
1 szkl. pestek dyni
1 szkl. pestek słonecznika
2 płaskie łyżki soli
2 płaskie łyżki cukru
Mieszam suche składniki w misce, wsypuję mąkę i znów bardzo dokładnie mieszam.
Dodaję stopniowo 4,5 szkl. przegotowanej, ostudzonej wody oraz
zakwas.
( do zakwasu, który jest bardzo gęsty dolewam ok. 0,5 szkl letniej wody i mieszam,
żeby równomiernie można było go połączyć z ciastem, które rozrabiam z pozostałą ilością 4 szkl. wody).
Mieszam długo ręcznie, żeby nie było grudek mąki, która lubi sie przyklejać do ścianek miski.
Odstawiam w ciepłe miejsce przykryte ściereczką na minimum 12 godzin.
Odkładam 2 łyżki zakwasu na następny chleb ( do słoiczka, na którym wpisuję datę ).
Zakwas musi stać w lodówce ok. 6-7 dni zanim się go użyje do nastepnego pieczenia.
Przekładam ciasto do formy i piekę 1,5 godz. w temp. 200 st. C
Ja przygotowuję ciasto wieczorem a następnego dnia piekę.
Chlebek piekę w dwóch podłużnych foremkach ale można w dowolnych kombinacjach.
Jesli chodzi o zakwas, to pierwszy dostałam, ale można go przygotować samemu :
Tak więc bierzemy mąkę żytnią, powiedzmy jakieś 50-100 gram, mniej więcej tyle samo letniej wody, nie za ciepłej, około 30 st.C.
Mieszamy dokładnie jedno z drugim w naczyniu dość pojemnym (np. miska plastikowa), przykrywamy i odstawiamy w miarę ciepłe miejsce.
Na drugi dzień, czyli mniej więcej po 24 godzinach, znowu dajemy 50-100 gram mąki i tyle samo letniej wody,
mieszamy naszą masę i odstawiamy. Co jakiś czas można ciasto przemieszać, żeby bakterie mogły spokojnie pracować.
Procedurę powtarzamy przez 5 dni i po 5 dniach uzyskujemy sporo zakwasu, który można użyć do upieczenia pierwszego chlebka.
Życzę SMACZNEGO
