Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
- Andrzej1958
- Super Kuracjusz

- Posty: 2197
- Na forum od: 23 maja 2018 19:18
- Oddział NFZ: Lubelski
- Staż sanatoryjny: 5
- Podziękował: 13 razy
- Podziękowano: 79 razy
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Mnie po prawie miesiącu chodzenia z receptą udało się kupić szczepionkę przeciw grypie. Od razu wykonałem telefon do przychodni, że mam szczepionkę i chciałem się zaszczepić. Wizytę u lekarza i szczepienie miałem następnego dnia.
Nawet lekarz mnie osłuchał i zmierzył ciśnienie. Osobiście, nie przez telefon.
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Marcin Wyrwał
Taka jest oferta rządu,odrzucić pomoc innych bogatszych,a może i mądrzejszych krajów....
Mądry Polak po szkodzie?
- jacky6
- Przyjaciel forum

- Posty: 7268
- Na forum od: 05 mar 2014 14:39
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 8
- Podziękował: 34 razy
- Podziękowano: 36 razy
Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Znalezione w necie z prawem udostępniania.
Woytek Mrozek
1 dzień
Moje życie z Covid-19 w dniach od 10.10.2020 do ………….nie wiadomo ?
Woytek Mrozek - proszę jeśli możliwe publikować u siebie. dziękuję.
Dokładnie 10.10.2020 r poczułem ból głowy oraz straciłem smak i węch. W pierwszych 2-3 dniach stan utrzymywał się bez wysokiej gorączki. Wiedziałem, że mam covid, ale porównywałem go z wcześniej przebytymi grypami. Piąty dzień przyniósł bóle głowy nie do opisania i nie do wytrzymania a przy nich wahania temperatury ciała pomiędzy 36.00-39.9 C.
Do tego zauważyłem, że w płucach podczas wymiany gazowej zaczyna mi brakować miejsca na wdech a wydech staje się uciążliwy. Takie ataki odbywały się w nocy i kończyły około 5.00 rano.
Kiedy kończył się kolejny dzień bałem się iść do łóżka i zasnąć. Bałem się, że się nie obudzę. W tym czasie oczywiście miałem opiekę na telefon. W 6 dniach zmieniła mi ona antybiotyki 2 razy, które niczego nie zmieniły a pogorszyły stan mojego zdrowia.
W nocy 17-18.10 z niedzieli na poniedziałek autentycznie dusiłem się.
Byłem zły na siebie, że nie przygotowałem wszelkich informacji dla rodziny na wypadek mojej śmierci. Nie miałem możliwości wydechu pobranego powietrza i poprosiłem o karetkę.
Kostucha stała przy moim łóżku, a ja zielony, uderzałem plecami o łóżko by jakiekolwiek powietrze ze mnie wyleciało i pobierałem kolejny oddech. Potem zawiązałem paskiem żebra i je wyduszałem rękoma, ile sił w nich było.
W ten sposób dotrwałem do przyjazdu karetki. Zrobili mi ekg, podłączyli zestaw do kroplówki i dali do nosa tlen. Przeżyłem. Powiedzieli, że na szczęście mam mocne serce.
Pojechaliśmy do szpitala miejskiego na Glinkach. Gdzie otrzymałem steryd, bym się nie dusił. Podłączono mnie do kroplówek i na palcu zainstalowano saturację. Oczywiście w nosie dwie rurki z tlenem, które były mi uśmiechem samego Boga.
Po 3-4- godz. zrobili mi głęboki wymaz z nosa a za 4 godziny otrzymałem wiadomość, że jestem pozytywny.
Teraz pozostał wybór a raczej szczęście lub jego brak, gdzie mnie przeniosą by leczyć nie tylko covid, ale i moje płuca. Z Bożą łaską i moim szczęściem lepiej trafić nie mogłem.
Przewieziono mnie do Kliniki Pulmonologii w Bydgoszczy przy ul. Seminaryjnej 1, która leczy płuca oraz covid. W raitingach skuteczności bardzo wysoko oceniana.
Przywieziono mnie od strony krematorium, posadzono z tlenem na krześle i zawieziono na 3 piętro. Powiedziałem do pielęgniarza z karetki, że tędy nie opuszczę szpitala. Wyjdę przez portiernię. Uśmiechnął się i prosił bym nie rozmawiał, ponieważ moja sekuracja tlenu mimo rurek w nosie i butli na kolanach wynosi 83%. Minimum to 90%.
Chcę tutaj zwrócić uwagę, że służba zdrowia od momentu przyjazdu po mnie do domu, przewożenia mnie, szybkiej pomocy w szpitalu miejskim (przejściowym) była perfekcyjna, szybka, trafna, sumienna, rzetelna. Wstyd mi za tych co krzyczą wystawiając im błędne i odrażające opinie. Leczenie w klinice jest bardzo dokładne i na 100% pod absolutną kontrolą. Nie ma przypadku ! Położono mnie w dużym, przestronnym, jasnym, ciepłym pokoju z łazienką i wifi obok dwójki innych chorych.
Pobrano dużo krwi z żył i palca. Podłączono tlen, kroplówki i podano leki. Każdego dnia 3-4 wizyty kontrolne, gdzie bada się sekurację, ciśnienie i temperaturę. Kontrolnie nawet w środku nocy.
Klinika proponuje także smaczny, lekki catering. Pielęgniarki non stop pracują i dbają o nas. To jest prawdziwy obraz szpitala. Tak on właśnie wygląda. Nie przypomina w 1% tego co za oknami, na ulicach ludzie wykrzykują ! Myślę, że to dlatego, ponieważ ich jeszcze nie dotknęło to co ja w tej chwili przeżyłem.
Pierwsze 5 dni płuca nie mogły być leczone najnowszym lekiem sterydowym, do którego dostęp ma klinika. Podano mi osocze i ono postawiło mnie lekko na nogi. W tym czasie leczono mi organy wewnętrzne: wątrobę, jelita, trzustkę, śledzionę, żołądek. Kiedy wyprowadzono je na prostą zaczęło się leczenie płuc, które covid zmasakrował.
Wykrztuśnie odrywały mi się i plułem nimi do toalety. Miały piękny, jeszcze różowy kolor. Każdego dnia do 5.11.20 otrzymywałem od 4.00 kroplówki, steryd, antybiotyki, leki i elektrolity.
Cały czas moja siła wewnętrzna zabierała mnie do pokładów tak wielkich emocji, że trudno było mi się opanować. Cała siła i emocja skierowana była przeciw morderczemu działaniu covid-19 ! Po 5 dniach leczenia płuc poczułem, że mogę pozwolić sobie na odrobinę głębszy oddech. Jednak przy próbach pobrania większej ilości powietrza czułem jakby mi powietrze płuca miało rozerwać.
Aż pewnego ranka wstałem i oddech stał się lekki. W tym czasie oczywiście byłem cały czas pod tlenem z dawką 10 – to duża dawka.
Cieszyłem się, że mogę oddychać. Cieszyłem się i cieszę z drugiej szansy, którą otrzymałem. Za dwa dni w poniedziałek 9.11.20 wyjdę do domu, gdzie czeka mnie 2-3 miesięczna rehabilitacja.
Pewnie sanatorium i rehabilitanci w domu. Nikt nie uwierzy, ale covid przy okazji zjadł białko z moich mięśni. Teraz nie mam tkanki mięśniowej. Wszędzie mi coś wisi. Dzisiaj po raz pierwszy w moim życiu upadłem wstając z łóżka. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Muszę szukać na wszystko nowych sposobów. Długa droga przede mną, ale najtrudniejsza na szczęście już za moimi plecami. Cieszę się, że moje organy wewnętrzne zostały wyleczone a na płucach nie mam zwłóknień.
Więc, czasami w przyszłości jeszcze coś zagram.
Moje nowe życie będzie nowe, inne, pewnie niejedną osobę zaskoczy.
Zamierzam rozwijać się i żyć w nowych kierunkach, które tak jak muzyka przyniosą mi wiele radości, satysfakcji a innym zdrowia i dobrego samopoczucia.
Nie chciałem opisywać tych najmroczniejszych nocy i ataków. Nie ma takiej potrzeby. Obecnie już 10 miesięcy nie pracuję i pewnie jeszcze kolejny rok pozostanę bez pracy.
Przeżyłem Covid-19, wielka rehabilitacja przede mną i nie chciałbym umierać tym razem z głodu!
To straszne, ale niestety prawdziwe…
Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie jeden z burmistrzów.
Powiedział, że covid covidem a on mi nie pozwoli na biedę. Zaproponował mi opcję koncertu, która postawi mnie na nogi. Powiedział, że skoro znamy się z dobrych czasów i to i w tych złych powinniśmy to zachować.
Byłem nie tylko zaskoczony. Przede wszystkim wzruszony i poruszony do łez.
Dziękuję Bogu za takich ludzi. Tego się nie zapomina !
Mimo wszystko jestem szczęśliwy, pełen dobrej energii i gotowy na nowe życie…
Pozdrawiam wszystkich i proszę abyście nie słuchali baranów i uważali na siebie
COVID 19 jest ciężką chorobą, która na celu ma eliminację organizmu !!!
A POLSKA SŁUZBA ZDROWIA ZASŁUGUJE NA NAJWYZSZE WYRAZY UZNANIA !!!
Dr Woytek Mrozek
Dyrygent, solista, producent
Koniec cytatu.
- dani888
- Super Kuracjusz

- Posty: 3948
- Na forum od: 12 lis 2019 20:15
- Oddział NFZ: Podlaski
- Staż sanatoryjny: 2
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Chciałam napisać coś jeszcze ale lepiej zamilknę....
- darek
- Przyjaciel forum

- Posty: 8364
- Na forum od: 16 lut 2012 20:21
- Oddział NFZ: Śląski
- Staż sanatoryjny: 0
- Podziękował: 13 razy
- Podziękowano: 84 razy
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
No Normalnie UMARŁEM
Ogólnokrajowe radio wiadomości godzina 9,00
Jedna z wiadomości
W Szpitalu Covidowym Pacjent zapalił się od Instalacji TLENOWEJ .....
BYŁ TAK CHORY że chciał sobie zapalić PAPIEROSA
MISTRZ no NORMALNIE MISZCZ
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19781
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Tu rodzi się kolejne pytanie, jak przestrzegany jest zakaz palenia na terenie całego szpitala , moim zdaniem za złamanie zakazu powinien zapłacić karę i za szkody z tego zdarzenia powstałe .
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19781
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Koronawirus rodem z Państwa Środka ...
Pijanego kierowcę też będziesz tłumaczyła ? zgroza
