Właśnie zakończył się mój pobyt w Budowlanych.
Czas na podsumowanie. Było dobrze.
Budynek sanatorium położony na zboczu, wokół dużo zadbanej zieleni. O ile położenie dla podziwiania widoków jest OK, to dojście do niego, szczególnie dla osób z problemem chodzenia może być trudne. Z placu Dietla są dwie możliwości: drogą dojazdową lub po około 130 schodach.
Budynek wyposażony jest w windę, podest dla wózków inwalidzkich, lecz jest jedno ale – o tym później przy okazji zabiegów. Jak wcześniej pisałem pokoje 1 os i 3 os od strony północnej (prawie bez słońca, co w czasie mojego pobytu było plusem, bo chłodniej). Pokoje 2 os od strony słonecznej głównie dla małżeństw, ale nie tylko.
Mój turnus liczył około 70 osób, w sezonie jesienno-zimowym liczy około 90 osób.
Niewielu gości komercyjnych miało zabiegi, w związku z tym zabiegi były wykonywane sprawnie i szybko.
Zabiegi tak jak wszędzie, jedynie pierwszy raz spotkałem się z inhalacją celkową. 20 minut w pomieszczeniu wielkości budki telefonicznej, wypełnionego mgiełką z solanki, tak gęstą, że nie było drugiej ściany widać. Zabiegi odbywały się sprawnie, nie oszczędzano na czasie, przeważnie trwały 15 minut. Można było je odbyć przed wyznaczoną godziną.
Jedynie zabiegi fizykoterapeutyczne były dostępne z poziomu widny. Pozostałe mokre, borowiny, gimnastyka, łózka masujące inhalacje odbywały się na poziomie -1 i -2 obok basenu. Bez windy, po dość stromych schodach. To jeden wielki minus dla bazy zabiegowej.
Ktoś prosił o listę dostępnych zabiegów. Nie wszystkie są dla NFZ.

- 20250711_082636.jpg (48.77 KiB) Przejrzano 621 razy
Posiłki. Standard sanatoryjny, ale smaczne. Zupa w wazie, można dolewać. Dość duże porcje surówek. Śniadanie zupa mleczna, wędlina, ser żółty, połówka pomidora, sałatka. Porcje jak dla mnie wystarczające, ale niektórzy panowie narzekali, że mało. Czasem było ciasto. Brak owoców.
W jadalni jest klimatyzacja.
Czas wolny. Na miejscu piłkarzyki, stół do ping ponga, bilard, kawiarnia z baletami czynna od 16.
Przychodzi biuro podróży ze swoją ofertą, krajowe: spływ Dunajcem, Niedzica i Czorsztyn, Zakopane, Termy w Kościelisku; na Słowację: Jaskinia Lodowa, Jaskinia Bielska, Wodospady Zimnej Wody, baseny siarkowe, Szczyrbskie Jezioro.
Indywidualnie, jak ktoś lubi, to wędrówki w góry. Niektóre trasy wymagają rezygnacji z przynajmniej jednego posiłku. W Szczawnicy jest dużo wypożyczalni rowerów, można i tak spędzić wolny czas.
No i jeszcze na miejscu jest SPA.
Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z pobytu. Jak na moje małe NFZ-towskie doświadczenie, jest to jedno z lepszych sanatoriów. Chętnie bym tam wrócił za jakiś czas, pod warunkiem, że będę sprawny ruchowo.