Witam
Parę słów do tego co wcześniej napisałem .
Marek pyta kiedy to miało miejsce ,fakt jakieś 8 lat temu i mam nadzieję że trochę świadomość ludzi się przez ten czas zmieniła .
Tamta grupa nie szkodziła absolutnie innym kuracjuszom ,zresztą jeszcze dwa razy podczas pobytów w sanatorium zdarzyło mi się spotkać z niepełnosprawnymi i nie było czegoś takiego jak wspominane tutaj ....plucie ,bekanie itp .Mieli swoje stoliki do których nie przydzielano tych "normalnych "
Zgadzam się całkowicie z każdym kto rozumie że ważną rolę spełniają opiekunowie i to od nich zależy w większości przypadków jak zachowają się ich podopieczni .
Wspominamy tutaj o różnych formach niepełnosprawności ,ale nie mogę się zgodzić z opinią że to coś złego jeśli ktoś decyduje się na urodzenia jak to tu było nazwane "warzywka"

Nie jesteśmy w stanie stwierdzić co taki człowiek odczuwa ,myślę że czasem pomimo cierpienia ma także takie momenty które Go radują ,choć naszymi oczami widzimy tylko kogoś kto według nas niczego nie odczuwa .
A właśnie podczas spotkanie z osobami o najcięższym stopniu zespołu Downa miałem okazję widzieć może i niewielką ale jednak radość w oczach takiej osoby
To są ludzie którzy także odczuwają i to może właśnie najbardziej naszą troskę ,miłość i poświęcenie .
Wspaniale oddała to autorka książki "Poczwarka "-Dorota Terakowska ,wcielając się w osobę dla nas całkowicie odizolowaną ,ale właśnie odczuwającą wszystko to co nas otacza .
Pozdrawiam
