Właśnie wyjeżdżam z Domu Zdrojowego, więc chciałabym opisać mój pobyt.
Wbrew temu co inni piszą w sanatorium było bardzo mało młodych osób, średnia wieku to 60+. Budynek sanatoryjny pamięta czasy PRL-u. Niby cały czas go remontują, ale ogólnie jest to budynek obskurny. Najbardziej zaniedbane jest piętro dla ZUS-u. Pokoje dla pacjentów z ZUS-u pamiętają chyba jeszcze czasy komunistyczne. Zniszczone tapczany, obdrapane meble. W niektórych pokojach brudna i śmierdząca wykładzina. Łazienki co prawda są w każdym pokoju, ale ich stan pozostawia wiele do życzenia ( grzyb na ścianach, pleśń ). Okna stare i nieszczelne, czuć jak ciągnie po nogach. W pokojach raz ciepło, raz zimno ( w zależności od pogody chyba przykręcali ogrzewanie ). Pokoje dla zusowców tylko dwu i trzy osobowe. O jedynkach nie ma mowy. Niestety najczęściej dwójki zajmują małżeństwa. Stołówka dla ZUS-u nie wygląda najgorzej, natomiast wyżywienie pozostawia wiele do życzenia. Ja miałam dietę podstawową i ciężko było przeżyć na tym wikcie bez dojadania. Szczerze współczułam mężczynom... Baza zabiegowa jest satysfakcjonująca, rehabilitanci mili i uśmiechnięci. ZUS ma bardzo dużo zabiegów: 108 - 110 na pacjenta. Zabiegi są również po obiedzie. Podobno Zus sobie tak życzy, żeby pacjenci nie mieli na nic innego czasu. Każdy miał obowiązkowe spotkania z psychologiem, który miał nam uświadomić, ze wszystkie choroby biorą się z naszej głowy... Dwa razy dziennie odbywały się jakieś pokazy artykułów do sprzedaży i naciągali biednych ludzi na kasę. W budynku jest kawiarnia, ale odradzałabym korzystanie z niej. Pan "muzyk" cały czas gra to samo, więcej robi przerw niż gra. Ceny w kawiarni są z kosmosu. Zawsze trzeba wcześniej zarezerwować stolik jeśli chcemy tam spędzić wieczór. siedząc przy stoliku obowiązkowo trzeba coś zamawiać. W kawiarni jest potwornie zimno, jakby w ogóle nie było tam ogrzewania. Dla osób, które tańczą jest to do przeżycia, lecz siedzieć tam się nie da. Ogólnie wrażenia kiepskie. Szczerze nie polecam tego obiektu.
Pozdrawiam wszystkich kuracjuszy




