W Inowrocku to butelki i puszki z rana tylko lądowały w koszach na śmieci. Pielęgniarki były super, i o ile ktoś tam nie podpadł to było super uśmiech i dobre słowo działo swoje
Co do tańców to było parę knejpeczek, gdzie ludzie chodzili i można było trochę pokręcic się na parkiecie. Co do nocnych harców to jak to tylko po cichu bo zdarzało się, że białe kitle stały pod pokojem. Na szczęście jestem (byłym) maratończykiem i zależy i najbardziej by wrócić do sprawności w miarę chociaż wiem, że nigdy już na starcie nie stanę. Jak z wyjazdami bo korzystając z pięknej okolicy chciałbym zobaczyć chociaż przejazdem Bieszczady i może Caryńską


